Znajdź płyty, które kochasz. Dowiedz się więcej o artystach, których uwielbiasz.

Znajdź płyty, które kochasz. Dowiedz się więcej o artystach, których uwielbiasz.

Przegląd trosk od Dire Straits 0
PRZEGLĄD TROSK OD DIRE STRAITS

„Brothers in arms”, czyli przegląd trosk od Dire Straits  

Są takie albumy, które po latach w dalszym ciągu dają kopa. Takie, na których praktycznie każdy utwór to przebój, do którego chce się wracać. Do takich krążków bez wątpienia należy „Brothers in arms” zespołu Dire Straits. Teksty napisane przez lidera grupy – Marka Knopflera – a także wokal i partie gitarowe przez niego nagrane to majstersztyk, który przeszedł już do historii i zapewne jeszcze na długo w niej pozostanie.

„Brothers in arms” to piąty studyjny album grupy, przedstawiony światu w 1985 roku. W Wielkiej Brytanii pokrył się platyną praktycznie natychmiast - w dodatku wielokrotnie. Platynę zdobył również, m.in. w Belgii, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych, a także w Australii czy Nowej Zelandii, zaś w Kanadzie i Francji wypracował sobie miano płyty diamentowej. Wielokrotnie nagradzany, jeden z najlepiej sprzedających się albumów na świecie. Wszystko to w pełni zasłużone - ten tytuł to po prostu sztos!

Choć każdy z zawartych na krążku utworów zasługuje na uwagę, to zdecydowanie kradnie ją przebój „Money for nothing”. Wszystko w tym kawałku wydaje mi się być idealne! Po pierwsze - warstwa muzyczna. Rozkręcające się powoli i trzymające w napięciu intro, które przerwane jest bezkompromisowym riff’em to idealne wprowadzenie do pełnego energii utworu, w którym króluje gitara elektryczna. Secundo – słowa piosenki. Zaskakujący i – jak na tamte czasy – kontrowersyjny tekst, jest wyjątkowo autentyczny. Powstał on bowiem ze zwrotów usłyszanych przez lidera zespołu w sklepie ze sprzętem RTV/AGD, gdzie jeden z pracowników głośno komentował oglądany właśnie w MTV teledysk. Jest to perspektywa zwykłego obywatela, na co dzień przedstawiającego lodówki i montującego mikrofale (patrz refren),  którego wyraźnie frustruje, że gwiazda rocka tylko „wali w bongosy jak szympans” („bangin’ on the bongoes like a chimpanzee”), by mieć „kasę za nic i laski za darmo” („money for nothing and chicks for free”). I w końcu - wyjątkowy wokal. Mark Knopfler nie tylko ułożył z zasłyszanych zwrotów oryginalny tekst, ale też - poprzez sposób, w jaki śpiewa poszczególne zwrotki - idealnie oddał zawarte w nim emocje. W jego głosie można bowiem wyczuć pogardę, którą podmiot liryczny dzieli się ze światem. Warto również zwrócić uwagę na jednoosobowy chórek w wykonaniu Stinga, który jest autorem powtarzanego w piosence zwrotu „I want my MTV”. To krótkie sformułowanie w sposób ironiczny odnosi się do nieskomplikowanych potrzeb współczesnego społeczeństwa, które pragnie jedynie konsumować swoje „MTV”.

Obojętnie nie przejdę również obok utworu „Walk of life”, który wyróżnia się na tle pozostałych nieco figlarnym, rock&roll’owym obliczem. Pełen energii, skoczny i lekki kawałek miał się ponoć na albumie nie znaleźć, ponieważ producent Neil Dorfsman sądził, że nie pasuje on do reszty. Poniekąd się z nim zgodzę – charakter tego numeru jest zupełnie inny niż pozostałych. Wnosi on jednak na płytę nieco optymizmu, który bardzo doceniam. Tym bardziej, że tematyka pozostałych numerów wcale do lekkich nie należy.   

Mamy tu bowiem pełen przegląd trosk i cierpień współczesnego świata – samotność i trud budowania relacji z ukochaną osobą na odległość („So far away”), nieszczerą, łamiącą serce miłość w wielkim mieście („Your latest trick”) czy niemożność odnalezienia się w rzeczywistości i odkrycia lekarstwa na smutek („One world”). Do tego dwa kawałki cięższego kalibru, odnoszące się do bezsensowności i szaleństwa prowadzonych na świecie konfliktów zbrojnych – „Ride across the river” oraz tytułowy, inspirowany wojną o Falklandy, „Brothers in arms” – a także utwór „The man’s too strong” będący spowiedzią zbrodniarza wojennego, który nie może zaznać spokoju przez czyny, których dokonał.  Nieco oddechu i wytchnienia przynosi na płycie kawałek „Why worry” – niezwykle intymny i delikatny, będący praktycznie kołysanką śpiewaną bliskiej osobie poszukującej ukojenia w tym zimnym, okrutnym świecie.   

To oczywiście moja interpretacja tekstów Marka Knopflera. Zdaję sobie sprawę, że każdy może je odczytywać nieco inaczej. Tym bardziej, że są one napisane w sposób poetycki – nic nie jest tu powiedziane wprost, emocje nie są jasno nazwane, a krytyka nie jest wyrażona w sposób bezpośredni. Daje to spore możliwości interpretacji. Za to muzyka na tym albumie mówi wszystko – klawisze, gitara czy saksofon tworzą odpowiedni komentarz do każdego utworu, podkreślając emocje zawarte w słowach.  I właśnie ta szczerość powoduje, że do albumu chętnie wracam.

POSŁUCHAJ >>

 

Justyna Miniza @33RPMblog

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl