Jest gatunek, który jak żaden inny kojarzy się z wakacyjnym klimatem. Wystarczy igła na rowku, pierwsze drgnięcie gitarowej struny i już — jest wolniej, cieplej, luźniej. Reggae to muzyka, która z każdego popołudnia robi wakacje.
TOP BAR
Jest gatunek, który jak żaden inny kojarzy się z wakacyjnym klimatem. Wystarczy igła na rowku, pierwsze drgnięcie gitarowej struny i już — jest wolniej, cieplej, luźniej. Reggae to muzyka, która z każdego popołudnia robi wakacje.
Najbardziej znany wirtualny zespół wydał w tym roku dziewiąty album i rusza w jedną z największych tras w swojej karierze. Gorillaz to fenomen, który od lat porusza muzyczną wrażliwość słuchaczy z całego świata.
Udało się. Na giełdzie w Holandii lub na włoskim pchlim targu trafiłeś na wydanie, którego szukałeś latami. Trzymasz je w ręce i nagle dopada cię wątpliwość... Jak je dowieźć do domu w jednym kawałku? Czy winyl na pewno nie zostanie uszkodzony w czasie transportu?
7 lipca 1982, klub Remont w Warszawie. Na scenę wchodzi nowy zespół. Na widowni — garstka ludzi. Sprzedano dokładnie czternaście biletów. Czternaście. Gdyby ktoś wtedy powiedział tym muzykom, że 44 lata później zagrają dla tysięcy ludzi na największych festiwalach w kraju, pewnie by się roześmiali. A jednak. Bo Kult to jeden z tych zespołów, który bez wątpienia można zaliczyć do fundamentów polskiej muzyki, które przy okazji nie ustają we współtworzeniu rodzimej sceny.
Po naprawdę kapryśnych tygodniach, w końcu nadeszło — upragnione lato! A co za tym idzie, czas zwolnienia, gdy popołudnia najchętniej spędzamy w hamaku lub na leżaku, z zimnym napojem i oczywiście — muzyką, która ma moc domykania idealnych chwil. Na upalne, letnie dni nie ma lepszego wyboru niż soul i funk — gatunki stworzone do ciepłych wieczorów. Dziś proponujemy płyty, które dają poczucie lekkości w duszy i brzmią, jak najpiękniejszy zachód słońca nad morzem. To lecimy! Od jazz-funkowych klasyków po surowy soul z lat 60.
2 kwietnia 2026 roku do sieci trafia nowa wersja „Taty dilera" — kawałka, który Kazik na Żywo nagrał w 2002 roku, a który zna w Polsce każdy, kto choć raz otarł się o gniewny, bezkompromisowy rap-punk Staszewskiego. Tyle że tym razem nie ma gitar. Są samplery, syntezatory i dwa głosy, które z polskim hip-hopem zrobiły coś, co niemal od razu uznano za fenomen.
Wracasz po dwóch tygodniach wymarzonych wakacji. Mieszkanie pachnie zamknięciem i nagrzaniem. Wyciągasz z półki ulubione wydanie — to, na które polowałeś pół roku — i już w dłoni czujesz, że coś jest nie tak. Płyta wydaje się trochę miękka i faluje. Lekko, ale jednak. Igła przy odtwarzaniu kołysze się jak morska fala.
Znajomy kolekcjoner powiedział mi kiedyś, że ma setki winyli, a w życiu przesłuchał ich tysiące, ale bez zastanowienia jest w stanie wskazać label, który robi różnicę. Japońska wytwórnia Three Blind Mice od lat uważana jest za wzór "dobrze wydanych płyt", a jej sekret paradoksalnie nie tkwi w czystości dźwięku.
Miles Davis lubił sięgnąć po malarski pędzel. "Maluję muzykę, która jeszcze nie istnieje" – mówił i prezentował chaos na płótnie. W latach 80. niektóre jego płyty miały okładki zaprojektowane przez niego samego. Kolekcjonerzy byli gotowi płacić tysiące dolarów za jego abstrakcje. Ale Miles nie traktował malarstwa jak hobby. "To to samo co muzyka – improwizacja. Kładę kolor i patrzę, co się stanie." 26 maja 1926 roku w Illinois urodził się Miles Davis. Gdyby żył, kończyłby dziś 100 lat. Malarz, który grał na trąbce. Albo trębacz, który malował dźwięki. Wizjoner, rewolucjonista, człowiek, który zmienił jazz kilka razy – i za każdym razem wszyscy musieli nadążyć.
5 grudnia 1980, Warfield Theatre, San Francisco. Publiczność wstrzymuje oddech. Na scenie trzech mężczyzn, trzy gitary akustyczne, zero powtórek. Al Di Meola, John McLaughlin, Paco de Lucía. Wieczór, który na zawsze zmieni myślenie o możliwościach gitary.
Jeden pozwoli zasmakować deep listeningu w gwarnym Tokio. Drugi wciśnie w fotel klubu jazzowego, w którym awangardowe dźwięki Sun Ra zabiorą w daleką, międzygalaktyczną podróż. Trzeci przypomni o odżywczej mocy funku. Czwarty zaprosi w nostalgiczną podróż po polskiej scenie niezależnej lat 90. Piąty udowodni, że nie trzeba być docenianym przez branżę, by wydać 35 płyt i wymyślić siebie na nowo.
Jak usłyszeć "różnicę"? Przede wszystkim wybrać wydanie, które tę różnicę podaje na tacy i dla każdego – warunkiem nie jest wybitny słuch czy "sięznanie". Są płyty, które po prostu zmieniają sposób, w jaki słuchamy muzyki, w tym przypadku klasycznej, i należy do nich audiofilska seria Super Analogue. Dlaczego cieszy się takim poważaniem wśród kolekcjonerów, a wielu z nich stawia je wyżej niż kultowe nagrania Decca? Bo pozwala usłyszeć to, czego, zdawałoby się, wcześniej na płycie nie było.
Wielkimi krokami nadchodzi jeden z najbardziej wyczekiwanych weekendów w Polsce. Pod koniec maja rusza Orange Warsaw Festival 2026, a tegoroczny line-up jest jednym z mocniejszych od lat. Dwa dni, dwie sceny, kilkunastu artystów: od powracającego na scenę Lewisa Capaldiego, przez eksperymentalną FKA twigs, po świeżo upieczoną zwyciężczynię Grammy – Olivię Dean.
Już za kilka dni Metallica wróci do Chorzowa. Na Stadion Śląski – do miejsca, w którym ostatni raz zagrała w maju 2008 roku. Minęło 18 lat, a świat w tym czasie zdążył się kilkakrotnie wywrócić do góry nogami. Jednak „Enter Sandman" czy „Fade To Black" niezmiennie wywołują dreszcze. Może właśnie dlatego 19 maja 2026 roku tysiące ludzi z całej Polski – i nie tylko – przyjedzie do Chorzowa. Bo Metallica oferuje nie tylko koncert. To doświadczenie, które pamięta się do końca życia.
Szesnaście minut. Tyle trwa „Again" – utwór, który zaczyna się niemal szeptem, by rozwinąć się w emocjonalny wrzask. Przez lata gościł na liście przebojów Trójki i dla wielu Polaków stał się pierwszym spotkaniem z Archive – zespołem, który od lat odkrywa w muzyce nowe obszary.
Świat płyt winylowych to nie tylko muzyka – to również historie, moc detali i niuansów, które wpływają na wartość kolekcjonerską. Niektóre płyty osiągają zawrotne ceny nie bez powodu. Wybrałam siedem wyjątkowych albumów, które w ciągu ostatnich dni pojawiły się w Vinyl Tamka – od post-rockowych arcydzieł po spirytualny jazz i reggae z kultową "płomienną" okładką.
Wielkanoc bez "Znachora"? Nie ma szans! W te święta Polacy będą mogli oglądać ukochany film przez prawie pięć godzin bez przerwy. TVP1, TVN i Polsat zaplanowały emisje tego samego dnia, niemal o tej samej porze – dwie stacje pokażą wersję Jerzego Hoffmana z 1982 roku, Polsat zaś film Michała Gazdy z 2023 roku, który trafił najpierw na Netflix i zebrał ponad 40 milionów widzów na całym świecie. Trudno o lepszy dowód, że historia profesora Wilczura jest w Polsce czymś więcej niż filmem – to rodzaj zbiorowego rytuału.
Są takie riffy, które zna każdy. Do tej kategorii zalicza się bez wątpienia kawałek „Chop Suey!". 4 września 2001 roku System of a Down wydali „Toxicity" – album, który w pierwszym tygodniu sprzedaży trafił na szczyt list przebojów w USA i Kanadzie. Siedem dni później miały miejsce ataki z 11 września. Płyta nie zeszła z list przez miesiące. Trudno o lepszy dowód na to, że czasem muzyka trafia w sam środek historii. Latem 2026 roku fragmentu tej historii będzie można doświadczyć na żywo w Warszawie.
4 listopada 2025 roku Thom Yorke wszedł na scenę w Madrycie i otworzył pierwszy koncert Radiohead od siedmiu lat utworem „Let Down" – piosenką z 1997 roku, która kilka miesięcy wcześniej za sprawą tiktokowego virala wróciła na listy przebojów. Dla wielu był to koncert życia, na który czekali dekadę. Dla zespołu – sygnał, że warto wracać.
Nastoletni punkowiec rozmawia z entuzjastą reggae; gość, który skakał na koncertach Pink Floyd, zbija piątkę z poszukiwaczem japońskiego jazzu; skórzana kurtka metalowca kontrastuje z kwiecistą sukienką młodej mamy poszukującej starych wydań Madonny. Mega Record & CD Fair to nie tylko największa giełda płytowa na świecie, ale przede wszystkim święto różnorodności.