Za muzykę do serialu Stranger Things od pierwszego sezonu odpowiada Nora Felder. I co tu dużo mówić - swoją robotę wykonała ona wprost cudownie! Dobrane utwory nie tylko idealnie oddają klimat czasów, w jakich toczy się akcja (późne lata 80.), lecz także budują niezwykłą atmosferę mroku, niepokoju i tajemniczości. Bo powiedzmy sobie szczerze - to, co spada na mieszkańców miejscowości Hawkins (zarówno w 4.sezonie, jak i w poprzednich), jest wyjątkowo tajemnicze i budzące niepokój. Na szczęście w całej tej opowieści jest także miejsce na nieco uśmiechu, w związku z czym album "Stranger Things: Soundtrack From the Netflix Series, Season 4" zaskoczy nas kilkoma bardziej optymistycznymi utworami.
Ukłon w stronę ikon
Na dwóch krążkach znajdziemy łącznie 22 przeboje z różnych okresów muzycznej historii, a także w różnym stylu. Większość z nich reprezentuje lata 80., choć na krążkach znajdziemy również kilka nieco starszych kawałków. Całość wydaje się jednak przede wszystkim oddawać hołd ikonom kultury z czasów, w jakich toczy się akcja serialu. Niektórym kawałkom i artystom znalezienie się na ścieżce dźwiękowej do amerykańskiej produkcji pomogło nawet zdmuchnąć kurz, jaki się na nich osadził. Drugie życie na przykład otrzymała piosenka "Running Up That Hill" (1985) w wykonaniu brytyjskiej wokalistki Kate Bush. Piosenka, która w serialu pełni wyjątkowo ważną funkcję - wprost ratuje życie jednej z bohaterek - na nowo zyskała popularność, na co wskazują ogromne wzrosty odsłuchań na platformach streamingowych po premierze odcinka, w którym utwór się pojawia. Podobna sytuacja spotkała również kawałek "Master Of Puppets" (1986) zespołu Metallica, który odegrał niemałą rolę w serialowym „odwróconym świecie”.
Syntezatorowe lata 80.
Lata 80. to chyba jedna z najciekawszych dekad w historii muzyki. W tym czasie powstało niezliczenie dużo utworów, które pomimo upływu lat są dla współczesnego słuchacza atrakcyjne. Muzyka z tamtych czasów ma w sobie "to coś" - coś, co czyni ją nie tylko nieśmiertelną, lecz także niezwykle charakterystyczną. Jedną z cech wyróżniających utwory powstałe 40 lat temu jest dość intensywne wykorzystanie instrumentów elektronicznych. Słychać je wyraźnie m.in w otwierającym album utworze "Separate Ways" zespołu Journey (nagranie z roku 1983). Kawałek wprowadza nas idealnie w mroczny klimat serialu, więc słusznie znalazł się na pierwszym miejscu (a także ostatnim, bo piosenka w remiksie zamyka krążek). Syntezatory wykorzystane we wspomnianym już utworze Kate Bush także przekazują nam coś tajemniczego i niepokojącego, choć sama piosenka poświęcona jest przyziemnej kwestii (odwiecznego niezrozumienia się kobiet i mężczyzn). Na krążkach znajdziemy również szereg utworów, w których instrumenty elektroniczne podkreślają ich bardziej rozrywkowy charakter. Są to dwa dyskotekowe przeboje, czyli "You spin Me round" od Dead Or Alive (1985) oraz "Tarzan Boy" od Baltimora (1985), "Rock Me Amadeus" austriackiego wykonawcy Falco (1985), gdzie disco miesza się intensywnie z rockiem i rapem czy typowo popowy kawałek tamtych czasów - "Object Of My Desire" od Starpoint (1985).
Mocniejsze granie
Na krążkach znajdzie się też nieco utworów dla fanów mocniejszego grania. Poza wspomnianym już przebojem Metallica usłyszymy m.in fenomenalny "I Was A Teenage Werewolf" od The Cramps (1980) z prostą, wpadającą w ucho surową linią gitarową czy utwór "Play With me" w dynamicznym wykonaniu zespołu Extreme (1989). Ponadto, na ścieżce znalazły się dwa mocne utwory z lat 70. - "Detroit Rock City" od KISS (1976) opowiadający o śmierci fana w wypadku samochodowym, a także piosenka o miłosnych, niekoniecznie romantycznych, podbojach Ricka Derringer'a, czyli "Rock & Roll, Hoochie Koo (1973).
Urocze muzyczne niespodzianki
Album ”Stranger Things: Soundtrack From the Netflix Series, Season 4” przyjemnie zaskakuje również utworami mocno odbiegającymi od zaprezentowanych klimatów muzycznych. Znajdziemy m.in. beztroski kawałek reggae "Pass The Dutchie" od Musical Youth (1982) czy pełną latynoskiego żywiołu "Chica mejicanita", która oryginalnie zaśpiewana była przez Mae Arnette w latach 50. Mamy również dobrze znany, choćby z filmu Tarantino, hymn surfer'ów, czyli "Wipe Out" od The Surfaris (1963), romantyczny "Dream A Little Dream Of Me" w wykonaniu cudownego duetu Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga (1950) czy folkowy, łagodny utwór "Fire and Rain" od Jamesa Taylora (1970). Jak widać, dwie płyty składające się na album, skrywają niezwykle różnorodną muzykę, która tworzy wyjątkowy klimat dla wydarzeń toczących się w miasteczku Hawkins.
Justyna Miniza @33RPMblog
temp44@r44.int.pl
Świetne.