Listopad 1985, Manchester. Pochmurny, zimny dzień – raczej typowy dla północnej Anglii, ale fotograf Stephen Wright i tak bliski był odwołania sesji. Kiepskie światło nie sprzyja profesjonalnym zdjęciom. Morrissey, Johnny Marr, Andy Rourke i Mike Joyce stają jednak przed czerwoną ceglaną fasadą Salford Lads Club. W swoich marynarkach i swetrach, tacy zwyczajni. Przemarznięci, zmęczeni, nieświadomi, że za kilka miesięcy to zdjęcie nie tylko trafi do rozkładówki albumu "The Queen Is Dead", ale też stanie się jedną z najbardziej ikonicznych fotografii w historii rocka.




