W 1976 roku Tangerine Dream miało reputację zespołu, który z rockiem nie ma nic wspólnego: monumentalne, lodowate brzmienia syntezatorów, koncerty w katedrach, od lat żadnej gitary. Na tym tle to, co zespół zrobił na „Stratosfear”, brzmiało jak herezja. Sięgnął po gitarę, harmonijkę ustną i klawesyn, a sekwencerom pozwolił grać melodie, które da się zanucić.
Wrocław, 1983 rok. Dwóch milicjantów mówi wprost: dziś bez „Mniej niż zero”, bo cenzurze nie podoba się tekst piosenki. Za chwilę na scenę wchodzą chłopaki z Lady Pank. Spoglądają na siebie porozumiewawczo. Przestrzeń wypełnia jedno z najbardziej znanych otwarć w polskim rocku.




