Bad Bunny, określany najchętniej słuchanym artystą na świecie, zagra w Warszawie 14 lipca 2026 roku na PGE Narodowym. Portorykańska supergwiazda przyjeżdża do Polski w ramach trasy „DeBÍ TiRAR MáS FOToS World Tour" – jednego z największych tournée w historii muzyki latynoskiej. Trasa obejmuje ponad dwadzieścia stadionowych koncertów na pięciu kontynentach: od Santo Domingo, przez Buenos Aires, Sydney, Tokio, Londyn i Paryż – aż po Warszawę, która będzie jednym z ostatnich przystanków przed finałem w Brukseli.
Hip-hop na winylu? Zanurz się w katalogu Vinyl Tamka
Bad Bunny w Warszawie – czy można jeszcze kupić bilety na koncert?
Bilety na występ Bad Bunny'ego w Polsce rozeszły się niemal natychmiast po uruchomieniu sprzedaży, a spektakularny występ artysty na Super Bowl bez wątpienia dodatkowo rozkręcił zainteresowanie wokół jego twórczości.
Na Ticketmaster i LiveNation.pl dostępne są jeszcze miejsca z ograniczoną widocznością – warto jednak śledzić sprzedaż na bieżąco, bo organizatorzy mogą uruchomić kolejne pule wejściówek. Bliżej występu na pewno fani, którym zmieniły się plany, będą szukać nowych właścicieli dla swoich biletów. Jeszcze nie wszystko stracone!

Bad Bunny – w czym tkwi sekret jego sukcesu
Bad Bunny, czyli Benito Antonio Martínez Ocasio, od lat konsekwentnie łamie wszelkie statystyki. W globalnym zestawieniu najczęściej słuchanych artystów na Spotify wspiął się na sam szczyt i zajął pierwsze miejsce, a potem zgarnął nagrodę Grammy za Album roku. Jego album „DeBÍ TiRAR MáS FOToS" przez trzy tygodnie z rzędu plasował się na szczycie Billboard 200 – jako nieanglojęzyczny krążek, co jest ewenementem w historii tego zestawienia. Bad Bunny jako pierwszy latynoski wykonawca w historii przekroczył też liczbę 100 utworów notowanych na liście Billboard Hot 100.
Co sprawia, że kolejni słuchacze włączają muzykę Bad Bunny'ego i przepadają?
Bad Bunny porusza się swobodnie między reggaetonem, trap latino, rytmem muzycznym dembow, bolero, pleną (tradycyjny, taneczny gatunek muzyki z Puerto Rico), jíbarą (tradycyjna muzyka ludowa wywodząca się z górzystych rejonów Portoryko) i eksperymentalnym popem – i nie chodzi tu o eklektyzm dla samego eklektyzmu. Na „DeBÍ TiRAR MáS FOToS" każdy z siedemnastu utworów powstał we współpracy z portorykańskim artystą, a w brzmieniu daje się słyszeć hołd złożony tradycyjnym stylom wyspy, obudowany nowoczesną elektroniką.
Z kolei „Un Verano Sin Ti" zawiera utwór z gitarowym, niemal nu-metalowym motywem – obok tropikalnych reggaetonowych rytmów. To jest właśnie metoda "króla latynoskiego trapu": nie tyle fuzja, co rozmowa między gatunkami, w której każdy element zachowuje własną podmiotowość.
Ale muzyka to tylko jeden wymiar. Bad Bunny jest jednym z niewielu artystów o takich zasięgach, który konsekwentnie odmawia kompromisów w sprawie języka. Śpiewa po hiszpańsku – i to nie w jakimś zneutralizowanym, eksportowym hiszpańskim, ale w dialekcie Portoryko, z jego specyficznym akcentem i kolokwializmami. Nie ma w tym strategii. „Naprawdę jestem dumny, że mogłem dojść tak daleko, mówiąc po hiszpańsku, i to nie byle jakim hiszpańskim, lecz tym, którym mówimy w Portoryko" – podkreślał w wywiadach.
Efekt uboczny tej postawy jest zdumiewający: po jego występie na Super Bowl aplikacja Duolingo odnotowała 35-procentowy wzrost liczby osób rozpoczynających naukę języka hiszpańskiego. Ludzie uczą się języka po to, żeby rozumieć jego teksty.
Vinyl Tamka: poznaj muzykę z różnych zakątków świata!
Nie bez znaczenia jest też to, czego te teksty dotyczą. Owszem, są wśród nich piosenki o miłości, rozstaniach i hedonistycznych uciechach – ale są też refleksje nad tożsamością, dumą z portorykańskiego dziedzictwa, krytyką globalizacji, która wypłukuje lokalne kultury. Albumy rapera to nie kolejne odsłony tej samej formuły, lecz świadome zwroty: od trapu na wczesnych płytach, przez letni, rozległy „Un Verano Sin Ti", aż po „DeBÍ TiRAR MáS FOToS" – album, w którym polityczne zaangażowanie i tęsknota za Portoryko wyparły taneczny luz.
Publiczność za każdym razem podążała za nim bez chwili wahania. Ale i on podąża za tym, czym żyją ludzie: kupował billboardy zachęcające do głosowania przeciwko proamerykańskiej partii w Portoryko. Gdy zamordowano bezdomną transpłciową kobietę, Alexę Negrón Luciano, wystąpił w programie telewizyjnym w spódnicy i koszulce z napisem „Zabili Alexę. Nie mężczyznę w spódnicy." To nie byle gest – to deklaracja, że widzi więcej niż czubek własnego nosa.
Do tego dochodzi wizerunek, który od początku wymykał się temu, czego oczekuje się od faceta kojarzonego z kulturą maczyzmu. Spódnice, makijaż, kolorowe paznokcie, skórzane gorsety noszone z taką samą pewnością siebie co garnitury. I różnorodność. Kampania reklamowa dla Calvina Kleina sfotografowana przez Mario Sorrentiego. Własna linia Crocsów i wieloletnia współpraca z Adidasem. „Nigdy nie czułem się bardziej męsko niż wtedy, gdy przebrałem się za drag queen" – mówił wprost. Ten rodzaj konsekwentnej, niewymuszonej transgresji działa jak magnes na słuchaczy, którzy sami czują, że niepasują do schematów i chętnie czerpią motywację z gościa, który po prostu robi swoje.
Ta autentyczność trafia do słuchaczy niezależnie od szerokości geograficznej. Od początku kariery portorykański piosenkarz bawi się płynną, nieoczywistą ekspresją tożsamości, co czyni go głosem pokolenia przekraczającego tradycyjne granice; nie wstydzi się swoich korzeni; z ciekawością eksploruje gatunki i pokazuje, że muzyka niezmiennie pozostaje obszarem wolności.
Vinyl Tamka: kupujemy i sprzedajemy winyle
Bad Bunny na Super Bowl – show, które oglądało 140 milionów ludzi
W lutym 2026 roku Bad Bunny jako pierwszy latynoski solista w historii stanął na scenie Super Bowl – i zagrał show niemal w całości po hiszpańsku. Krytyka prezydenta Trump właściwie tylko zwiększyła skalę zainteresowania "absolutnie okropnym" występem.
Występ rapera obejrzało ponad 140 milionów widzów, ustanawiając historyczny rekord oglądalności. Pełna rozmachu produkcja celebrowała portorykańskie dziedzictwo i potwierdziła, że to nie tylko fenomen streamingowy, ale artysta zdolny do zawładnięcia wyobraźnią niemal całej planety.
Płyty Bad Bunny'ego – dyskografia
- „X 100PRE" (2018) – debiut wydany w sylwestrową noc, który natychmiast stał się globalnym hitem i był zapowiedzią kariery niepodobnej do żadnej innej.
- „YHLQMDLG" (2020) – tytuł będący skrótem od „Yo Hago Lo Que Me Da La Gana" to hołd dla klasycznego reggaetonu, nagrany z sercem dla gatunku, który go ukształtował.
- „El Último Tour del Mundo" (2020) – mroczniejsza, bardziej eksperymentalna płyta, która jako pierwszy nieanglojęzyczny krążek wspięła się na szczyt Billboard 200.
- „Un Verano Sin Ti" (2022) – album łączący reggaeton z salsą, bossa novą i elektroniką. Najczęściej streamowany album roku na Spotify, okrzyknięty przez krytyków jednym z najważniejszych albumów dekady.
- „nadie sabe lo que va a pasar mañana" (2023) – zagłębienie w trap i hip-hop, bardziej mroczny w sensie nastroju, ale i produkcji.
- „DeBÍ TiRAR MáS FOToS" (2025) – powrót do korzeni, hołd dla Portoryko, tęsknota i duma w jednym. Trzykrotny laureat Grammy i jedenastokrotny zdobywca Latin Grammy.
Kup płytę Bad Bunny'ego na winylu
Szukasz płyty Bad Bunny'ego na winylu? Nie ma ich w naszym sklepie internetowym? Być może jest w sklepie stacjonarnym przy ul. Chmielnej 20 w Warszawie! Napisz do nas – chętnie pomożemy Ci zdobyć egzemplarz.
Czytaj także: Bez nich "The Dark Side of the Moon" nie byłoby płytą, którą dziś znamy. Historia Clare Torry i Alana Parsonsa
Tekst: Alicja Cembrowska
Zdjęcie: Zrzut z ekranu/YouTube
