5 muzycznych filmów z festiwalu MDAG, których nie można przegapić

0
5 muzycznych filmów z festiwalu MDAG, których nie można przegapić

Jeden pozwoli zasmakować deep listeningu w gwarnym Tokio. Drugi wciśnie w fotel klubu jazzowego, w którym awangardowe dźwięki Sun Ra zabiorą w daleką, międzygalaktyczną podróż. Trzeci przypomni o odżywczej mocy funku. Czwarty zaprosi w nostalgiczną podróż po polskiej scenie niezależnej lat 90. Piąty udowodni, że nie trzeba być docenianym przez branżę, by wydać 35 płyt i wymyślić siebie na nowo.

 

 

Millennium Docs Against Gravity to jeden z największych festiwali filmów dokumentalnych w Polsce i Europie Środkowej – w tym roku podczas 23. edycja wydarzenie zagościło w siedmiu miastach (Warszawie, Wrocławiu, Bydgoszczy, Łodzi, Katowicach, Gdyni, Poznaniu). Jednak filmy można oglądać nie tylko w kinach: odsłona online trwa do 1 czerwca.

 

 

Wybraliśmy pięć tytułów z MDAG dostępnych online, które polecamy nie tylko fanom muzyki.

 

 

Tokio na winylach (reż. Nicholas Dwyer & Tu Neill, Japonia 2024, 106 min)

W Tokio działają ongaku kissa – muzyczne kawiarnie, do których goście przychodzą nie tylko ugasić pragnienie kawowe, ale i muzyczne. Każde z tych miejsc ma swoją specjalizację: jazz, muzyka klasyczna, japoński rock. Właściciele spędzają lata na dopracowywaniu systemów nagłośnienia, dobieraniu gramofonów, układaniu setów. W jednej z kawiarni zrezygnowano z obsługi gastronomicznej, bo dźwięk sztućców mógłby zakłócać ciszę. Film opowiada historię trzech takich miejsc, ich właścicieli i kotów – i jest jedną z piękniejszych odpowiedzi na pytanie, po co w ogóle słuchać muzyki.

Niedawno sami mieliśmy okazję po raz pierwszy odwiedzić Japonię i zasmakować tamtejszej kultury muzyczno-winylowej na własnej skórze. Knajpy, w których każdy gość może wybrać kawałek z płyty winylowej; malutkie lokale, w których próżno szukać radia, bo w jego miejsce stoi gramofon; kluby jazzowe nawiązujące stylistyką do lat 50. i 60.; koncert, na którym obowiązywał zakaz nagrywania i robienia zdjęć – bo muzyka jest tutaj doświadczeniem, nie treścią do publikacji.

"Tokio na winylach" jest właśnie o tym. O chwili zatrzymania, o uważaności, ale też o tym, by dawać sobie szansę, by coś nas pochłonęło bez reszty. Nawet jeżeli tylko na krótką chwilę.

Japońska dbałość o brzmienie przekłada się zresztą na coś, co doskonale znamy ze sklepu: japońskie tłoczenia winyli do dziś należą do najbardziej poszukiwanych na świecie. Jeśli temat jest Wam bliski – zajrzyjcie do naszego katalogu japońskich wydań lub przeczytajcie, na czym polega fenomen płyt z kraju Kwitnącej Wiśni.

 

▶ Obejrzyj na MDAG

 

Sun Ra. Wizja staje się dźwiękiem (reż. Christine Turner, USA 2025, 85 min)

Sun Ra twierdził, że w młodości został przeniesiony na Saturna i powołany do całkowitego poświęcenia się muzyce. Nie wiadomo, czy to metafora, czy coś więcej – ale słuchając jego Arkestry, można uwierzyć w jedno i drugie. Sun Ra przez dekady łączył swing, bebop i free jazz we własne, awangardowe brzmienie, a przy tym samodzielnie wyprodukował ponad 200 płyt. Stworzył afrofuturyzm jako filozofię i estetykę – przekształcając starożytne egipskie i kosmiczne metafory w muzyczną wizję, która do dziś rezonuje z kolejnymi pokoleniami.

Film Christine Turner, prezentowany w tym roku na festiwalu Tribeca, to pierwsze tak kompleksowe dokumentalne spojrzenie na tę postać. Nie próbuje Sun Ra „wyjaśnić" – pozwala mu raczej mówić, grać i być tak niepojętym, jakim był. „Ludzie próbowali już tego, co możliwe, i ponieśli porażkę. Teraz czas spróbować tego, co niemożliwe" – mówił. I przez całe życie udowadniał, że tak można.

A poza tym – kompozycje Sun Ra trudno wyjaśnić. Dla kogoś będzie to po prostu uciążliwy jazgot, a dla kogoś pretekst do głębszego, filozoficznego zastanowienia. Wszak muzyka amerykańskiego jazzmana demontuje tematy, które od lat buzują w społeczeństwie. Czy to propozycja dla każdego? Na pewno nie są to utwory do słuchania mimochodem, ale jako zjawisko w muzyce – twórczność absolutnie warta uwagi.

Entuzjaści winylowi wiedzą, że płyty Sun Ra to osobna kategoria – wydane we własnej wytwórni Saturn Records, nierzadko w nakładach liczonych w dziesiątkach egzemplarzy. Jeśli chcecie sięgnąć po jego muzykę, zajrzyjcie do naszego katalogu.

 

▶ Obejrzyj na MDAG

 

Broken English (reż. Jane Pollard & Iain Forsyth, Wlk. Brytania 2025, 96 min)

Marianne Faithfull urodziła się w 1946 roku w Londynie jako córka angielskiego szpiega i austriackiej baronowej. W wieku 17 lat została odkryta przez menedżera Rolling Stonesów, a jej debiutancki singiel „As Tears Go By" – jeden z pierwszych wspólnych utworów Jaggera i Richardsa – od razu trafił do top 10.

Zaczęło się na szczycie i przez długi czas tak to wyglądało: była muzą, partnerką Jaggera, twarzą i głosem pokolenia '68, współautorką „Sister Morphine" – piosenki, którą Stonesi wydali na „Sticky Fingers", choć Marianne nagrała ją jako pierwsza. A potem były lata walki z uzależnieniami, bezdomność, milczenie branży.

Ale Faithfull nie zniknęła. Wróciła w 1979 roku z albumem „Broken English" – ochrypłym, punkowym, wściekłym – i udowodniła, że jest artystką, nie tylko ikoną. Przez kolejne dekady konsekwentnie wymyślała siebie na nowo: country, ballady, współpraca z awangardą.

W 1997 roku zaśpiewała w „The Memory Remains" Metalliki – nieoczywiste połączenie gatunków okazało się jednym z bardziej niesamowitych momentów tamtego okresu. Lars Ulrich zadzwonił do niej osobiście, szybko znaleźli wspólny język i zarejestrowali jej partie w Dublinie. Głos Marianne w tej piosence – zarówno gdy śpiewała, jak i tylko nuciła – był nieuchwytny i hipnotyzujący. Wydała w sumie 35 płyt.

Film „Broken English", który miał premierę na festiwalach w Wenecji i Toronto, to nie jest zwykła biografia. Produkcja balansuje między dokumentem, performance'em i mitem, przez który prowadzi legendarna Tilda Swinton.

 

▶ Obejrzyj na MDAG

 

Szkoda, że nareszcie (reż. Sebastian Juszczyk, Polska 2024, 95 min)

Lata 90. w Polsce to był dziwny czas. Z jednej strony oddech po komunizmie, wolność, otwarcie na świat. Z drugiej – nowa presja: kapitalizm, transformacja, konieczność określenia się na nowo. W tej szczelinie między jednym a drugim zrodziła się polska scena niezależna, która do dziś jest dla wielu żywym wspomnieniem. Kult, Lao Che, Hey, Myslovitz, T.Love, Kobranocka, Armia to zespoły, które do dziś uznaje się za głos pokolenia "pomiędzy".

Jacek „Budyń" Szymkiewicz był jedną z najoryginalniejszych postaci tamtej sceny. W 1996 roku założył w Szczecinie Pogodno – i od razu wyróżniał się tekstami, które wymykały się wszelkim kategoriom. Absurdalny humor, czułość, językowa precyzja, coś na granicy poezji i rozmowy przy kuchennym stole. Piosenki „Pani w obuwniczym", „Orkiestra", „Uśmiech się" weszły do kanonu polskiej alternatywy. Pisał też dla innych – Nosowskiej, Brodki, Reni Jusis. Budyń był multiinstrumentalistą, kompozytorem i tekściarzem w jednej osobie. Zmarł nagle w 2022 roku, w wieku 47 lat, dzień po ogłoszeniu powstania nowego zespołu.

Film Sebastiana Juszczyka – światowa premiera na MDAG – nie szuka prostej tezy. Pozwala Budyniowi być tym, kim był: niekontrolowanym, czułym, sprzecznym, niepojętym. Dla tych, którzy go pamiętają, to powrót. Dla tych, którzy nie znają – doskonałe wejście.

 

▶ Obejrzyj na MDAG

 

We Want the Funk (reż. Stanley Nelson & Nicole London, USA 2025, 85 min)

„Potrzebujemy tylko perkusisty" – mówił Sly Stone. Ale to tylko pretekst do dalszego rozważania, bo funk to nie tylko rytm. To muzyka, która wyrosła z końca lat 60., gdy Afroamerykanie coraz głośniej i wyraźniej wyrażali swoją tożsamość, a ciężkie, synkopowane groove'y stały się zarówno tańcem, jak i manifestem.

Na ekranie pojawiają się James Brown, Sly & the Family Stone, kolektyw Parliament Funkadelic, Labelle, Fela Kuti. Obok archiwalnych nagrań – rozmowy z Questlove'em, Prince Paulem i Davidem Byrnem, którzy próbują uchwycić, czym właściwie jest to brzmienie i skąd bierze swoją siłę. Film nie szuka jednej odpowiedzi, bo jej nie ma – dostajemy natomiast 85 minut muzyki, która sprawia, że trudno usiedzieć w miejscu, a która jednocześnie zmusza do myślenia.

 

▶ Obejrzyj na MDAG

 

Pojedyczne bilety na filmy kosztują 13 zł, ceny karnetów zaczynają od 53 zł. Wszystkie dostępne na mdag.pl – online do 1 czerwca.

 

Tekst: Alicja Cembrowska

Zdjęcie: zrzut z ekranu/YouTube/Millennium Docs Against Gravity Film Festival

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl