"Ołowiane dzieci" na Netflixie – muzyczna podróż w głąb PRL-u

0
"Ołowiane dzieci" na Netflixie – muzyczna podróż w głąb PRL-u

 

Chociaż opinie o nowym serialu Netflixa – "Ołowianych dzieciach" w reżyserii Macieja Pieprzycy – są podzielone, to bez wątpienia przypomina on o złotych latach w polskiej muzyce. Mira Kubasińska śpiewająca "W co mam wierzyć"czy "Rzeka dzieciństwa" Breakoutu to przecież trzewia europejskiego bluesa.

 

 

 

 

Vinyl Tamka: zanurz się w naszej kolekcji polskiej muzyki na winylu!

 

 

 

 

 

 

O czym jest serial "Ołowiane dzieci"?

"Ołowiane dzieci" to sześcioodcinkowy miniserial, który zadebiutował na Netflixie 11 lutego 2026 roku. Reżyser Maciej Pieprzyca (znany m.in. z "Jestem mordercą") sięgnął po historię opartą na faktach – i to faktach, które długo były zamiatane pod dywan i znacznie wpływały na zdrowie i życie ludzi.

Akcja rozgrywa się w 1974 roku na Górnym Śląsku. Młoda lekarka Jolanta Wadowska-Król (w tej roli Joanna Kulig) odkrywa, że dzieci mieszkające w okolicach Huty Metali Nieżelaznych Szopienice masowo chorują na ołowicę – poważne zatrucie metalami ciężkimi. Gdy postanawia nagłośnić sprawę, wchodzi w bezpośredni konflikt z komunistycznym aparatem państwowym. 

W obsadzie obok Joanny Kulig znajdziemy Agatę Kuleszę, Kingę Preis, Michała Żurawskiego, Mariana Dziędziela i Zbigniewa Zamachowskiego. Serial powstawał w industrialnej scenerii Katowic, Zabrza, Bytomia, Rudy Śląskiej i Gliwic.

 

 Czytaj także: Keith Jarrett w Kolonii (1975) – koncert, który nie miał prawa się udać

 

Muzyka jako klucz do serialu "Ołowiane dzieci"

Reżyser wyraźnie zadbał o to, żeby muzyka nie była tylko tłem opowieści. Jolanta Wadowska-Król lubi muzykę i taniec – nie bez powodu sceny prywatnego śledztwa przeplatają się ze spontanicznym tańcem z mężem, gdy w radiu leci piosenka Grechuty czy regulowaniem odbiornika podczas picia porannej kawy.

Muzyka jawi się jako bezpieczna przystań postaci, która żyje w wielkim napięciu, ale jest też nośnikiem historii. Ruch ciała to jeden z nielicznych aktów wolności w świecie, w którym każde słowo i każda decyzja zawodowa są kontrolowane. Muzyka jest dla bohaterki oddechem.

I to jaka muzyka! Twórcy sięgnęli po współczesne kompozycje, ale i absolutną śmietankę polskiej sceny rockowej i poetyckiej lat 60. i 70.:

  • Marek GrechutaOcalić od zapomnienia i Świat w obłokach
  • Mira KubasińskaW co mam wierzyć
  • 2 plus 1Zielona droga
  • BreakoutRzeka dzieciństwa
  • BlackoutZaśpiewam Ci tak

To nie przypadkowy dobór hitów, a portret epoki – czasu, kiedy polska muzyka osiągała wyżyny, które do dziś robią wrażenie.

 

Blackout i Breakout – tak brzmi krzyk o wolność

Żeby zrozumieć, dlaczego wybrane piosenki pasują do opowieści o niepokornej pani doktor, trzeba wrócić do przeszłości. Rok 1965.

Właśnie wtedy Tadeusz Nalepa – gitarzysta i kompozytor – powołał do życia zespół Blackout. Od początku u jego boku stała Mira Kubasińska, wokalistka o głosie, który trudno opisać bez uciekania się do hiperboli. Zespół nagrał jedną płytę i kilka singli, a potem – w lutym 1968 roku, z inspiracji dziennikarza muzycznego Franciszka Walickiego – Nalepa zmienił nazwę na Breakout.

    Blackout LP 1967 mono first press, Nalepa, Guzek, Kubasińska, płyta winylowa, Breakout

Angielskie "breakout" – "wybijać", "wybuchać" – było bardziej adekwatne niż "blackout" (zaciemnienie). I rzeczywiście oznaczało przełom: w muzyce, w mentalności, w tym, co można tworzyć w państwie ograniczeń i kontroli.

Debiutancki album Breakoutu "Na drugim brzegu tęczy" (1969) spadł na polską scenę muzyczną jak meteoryt – jak określił to reżyser Mariusz Wilczyński – i do dziś nie utracił blasku. Muzyka ostra, bliska R&B, z poetyckimi tekstami Bogdana Loebla. Przed sklepami z płytami ustawiały się kolejki. W tamtym czasie premiera krążka była wydarzeniem porównywalnym z pierwszym polskim wydaniem Beatlesów.

Ciekawostka: żeby kupić lepszy sprzęt, muzycy w 1968 roku odbyli kilkumiesięczną trasę po krajach Beneluksu. Wrócili z nowym brzmieniem i jeszcze bardziej rockowym nastawieniem. Było warto. Dziś wydania z epoki płyt Breakoutu to poszukiwane perełki.

     Breakout, Na Drugim Brzegu Tęczy LP 1969 mono, Tadeusz Nalepa, Mira Kubasińska

Zakazana muzyka, za długie włosy

Sukces miał jednak swoją cenę. W 1970 roku Breakout był regularnie krytykowany przez media państwowe za "muzykę prozachodnią" i długie włosy. Skończyło się całkowitym zakazem emitowania utworów zespołu w radiu i telewizji.

Zespół grał jednak dalej – w trasie, na koncertach, wszędzie tam, gdzie władza miała mniejszy zasięg. I nagrał w 1971 roku album "Blues" – uważany za kamień milowy polskiej muzyki i szczytowe osiągnięcie grupy

     Breakout - Blues, LP 1986 PL, Polskie Nagrania Muza, Z Archiwum Polskiego Beatu vol 17

Sesja nagraniowa zaczęła się skandalem. Gitarzysta Dariusz Kozakiewicz wspomina, że profesor Janusz Urbański, reżyser dźwięku, krzyczał: "To nie jest muzyka! To są chore dźwięki! Hałas! Hurgot! My tego nie nagramy!". A jednak nagrali. Płyta zawiera "Kiedy byłem małym chłopcem", "Co stało się kwiatom", "Oni zaraz przyjdą tu" i stała się legendą bluesa i polskiego beatu.

 

Czytaj także: The Cure po pięciu dekadach zdobyli pierwsze Grammy w historii

 

Mira Kubasińska – dama polskiego bluesa

Nie da się mówić o historii Blackoutu i Breakoutu bez wspomnienia Miry Kubasińskiej i jej głosu.

Urodziła się 8 września 1944 roku we wsi Bodzechów koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Interesowała się tańcem, planowała związać przyszłość z folklorem – "Mazowszem" albo "Śląskiem". Wywodziła się z muzykalnej rodziny, ale jej kariera przyspieszyła po pewnym przypadkowym spotkaniu…

W restauracji w Rzeszowie nuciła pod nosem melodię. Usłyszał to młody gitarzysta Tadeusz Nalepa, który występował tam wieczorami. Głos kobiety zrobił na nim takie wrażenie, że zaprosił ją do wspólnego występu.

W 1963 roku razem wystąpili na II Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Rok później wzięli ślub. W 1965 roku Nalepa założył Blackout – a Mira stała się jego wokalistką. Byli parą zarówno na scenie, jak i w życiu.

Jej głos – ciepły, nieco chropowaty, z tą specyficzną "niedoskonałością, która jest doskonałością" – trafiał prosto w trzewia. Porównywano ją do Grace Slick z Jefferson Airplane. Ale Mira była swojska, polska, na wyciągnięcie ręki.

     Mira Kubasińska, Breakout , Mira LP 1971 PL, Polskie Nagrania Muza, płyta winylowa

Przeboje takie jak "Poszłabym za tobą", "W co mam wierzyć" czy "Na drugim brzegu tęczy" znała cała Polska. "W co mam wierzyć" – utwór pojawia się w "Ołowianych dzieciach" – to kwintesencja stylu Miry Kubasińskiej: miłosna ballada z dramatycznym riffem gitarowym, gdzie donośny głos zestawiony jest z urzekającą subtelnością. Piosenka powróciła do szerszej publiczności kilka lat temu za sprawą biograficznego filmu "Sztuka kochania" o Michalinie Wisłockiej.

Po rozpadzie Breakoutu w 1982 roku i rozstaniu z Nalepą, kariera Miry nie potoczyła się tak, jak powinna. Wycofała się z muzyki i pracowała fizycznie – malowała figurki, produkowała farby dla artystów, lepiła pierogi, pracowała w barku przy Dworcu Centralnym w Warszawie. Okazjonalnie angażowała się w wydarzenia wspominkowe i pomniejsze projekty muzyczne.

W 2005 roku zapowiedziała powrót na scenę, planowała wydanie solowego albumu. Nie zdążyła. 22 października 2005 roku zasłabła na ulicy przed osiedlowym sklepem. Odeszła w wieku 61 lat z powodu doznanego udaru mózgu.

 

Rzeka dzieciństwa – utwór, który definiuje epokę

"Rzeka dzieciństwa" Breakoutu, która pojawia się w serialu Netflixa, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych momentów dyskografii zespołu. Nalepa – gitarzysta, harmonijkarz, kompozytor – potrafił w muzyce powiedzieć to, czego słowami powiedzieć nie wolno było. 

W tym tkwił sekret Breakoutu. Nie chodziło tylko o "dobre brzmienie" czy o to, że te kawałki wpadały w ucho. Rock i blues stanowiły język oporu, jednocześnie naturalny, subtelny i zdecydowany, a to sprawiało, że cenzura nie zawsze wiedziała, jak wyłapać sugestie, a w konsekwencji zakazać "niebezpiecznej muzyki".

Muzyka lat 70. w Polsce

Lata 70. w Polsce to czas szczególny. Z jednej strony – gierkowska odwilż, trochę luzu, kolorowa telewizja, Pewex-y. Z drugiej – aparat kontroli działał pełną parą, a każdy, kto za głośno nazywał rzeczy po imieniu, płacił za to cenę.

Muzyka rockowa i poetycka z tego okresu niosła w sobie napięcia, potrzebę oddechu, ale i świadomość ucisku. Grechuta śpiewał o pięknie świata, ale też o melancholii. Kubasińska śpiewała o miłości, ale w jej głosie było coś głębszego – jakiś egzystencjalny niepokój. Breakout grał bluesa – gatunek, który historycznie wyrósł z doświadczeń ludzi marginalizowanych i wyzyskiwanych. To często piosenki o cierpieniu, tęsknocie, życiowych trudnościach. Blues naturalnie rezonował z codziennością ludzi tłamszonych przez reżim komunistyczny.

Takie konotacje korespondują z "Ołowianymi dziećmi" – z jednej strony zrozumiałe jest, że twórcy zdecydowali się na wybór piosenek z określonego okresu, wszak akcja serialu rozgrywa się w latach 70. Z drugiej, zdaje się, że piosenki stają się emocjonalnym komentarzem do tego, co dzieje się na ekranie. Bo przecież w tej historii nie chodzi tylko o chorujących ludzi, ale o to, jakie miejsce wyznacza im system (kiedyś, teraz czy jutro).

Vinyl Tamka: kupujemy i sprzedajemy winyle

 

Płyty z polską muzyką w Vinyl Tamka

Serial "Ołowiane dzieci" rozbudził w Tobie apetyt na polską muzykę w najlepszej możliwej formie? Chcesz zasmakować polskiej klasyki na winylu? Mamy kilka propozycji:

Winyl z lat 60. i 70. ma coś, czego nie oddaje streaming – specyficzną atmosferę, szum, obecność. Kiedy słuchasz Marka Grechuty czy Miry Kubasińskiej z oryginalnego czarnego krążka, to trochę tak, jakbyś mógł dotknąć przeszłości. I rozumiesz, dlaczego Jolanta Wadowska-Król zaczynała tańczyć.

 

 

Tekst: Alicja Cembrowska

Zdjęcie główne: oldbreakout.pl

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl