List od Bruce'a Springsteena

0
List od Bruce'a Springsteena

Fani twórczości Bruce'a Springsteen'a, będącego niekwestionowaną ikoną amerykańskiej muzyki rockowej, oraz zespołu E Street Band, długo czekali na ten moment. W końcu, po sześciu latach od ostatniej nagranej wspólnie płyty ("High Hopes"), zaprezentowany został nowy materiał. Wydany w 2020 roku krążek "Letter to you" to 20. studyjny album w dorobku Bossa. 

Nostalgiczna podróż muzyczna

"Letter to you" to album o wyraźnie określonej tematyce. Skupia się on głównie na śmiertelności i przemijaniu. Jest poniekąd wspomnieniem bliskich, którzy odeszli z tego świata, jak i próbą zmierzenia się ze śmiercią samą w sobie. Przyczynkiem do powstania krążka było odejście gitarzysty George'a Theissa, współzałożyciela The Castiles, czyli pierwszego zespołu, w którym Springsteen grał. Po tym zdarzeniu Boss został ostatnim żyjącym członkiem bandu. Świadomość tego faktu przyczyniła się do powstania utworu "Last man standing", a następnie całego albumu. Dojrzały,  73-letni już artysta, wyruszył w prawdziwie nostalgiczną muzyczną podróż. Wspomina w niej m.in. swoje pierwsze występy, nagrania, doświadczenia, a także osoby, z którymi przez lata tworzył muzykę i które były mu bliskie, np. wspaniałego saksofonistę i wieloletniego przyjaciela, Clarence'a Clemons'a. 

Wstęp i zakończenie

Album otwiera nostalgiczna ballada "One minute you are here", która niejako wprowadza słuchacza w tematykę i charakter krążka. Emanujący niezwykłym spokojem utwór z jednej strony podkreśla kwestię wspomnianego już przemijania i śmierci, z drugiej jednak ukazuje, że życie toczy się dalej, trzeba stawiać kolejne kroki i iść przed siebie. Krążek zamyka z kolei wzruszający, wzniosły numer "I will see you in my dreams", w którym artysta wydaje się być pogodzony z myślą o nadchodzącej - prędzej czy później - własnej śmierci. Wydaje się też traktować ją bardziej jako możliwość ponownego spotkania się z ukochanymi w zaświatach, niż definitywny koniec. 

Praca nad albumem

Na trzech stronach dwupłytowego wydania albumu znajdziemy łącznie 12 utworów. Co ciekawe, teksty trzech z nich zostały napisane przez Bruce'a znacznie wcześniej, bo w latach 70. XX wieku. Dopiero teraz, po 50 latach nadszedł ich czas. Na swój moment cierpliwie czekały kawałki "Janey needs a shooter”, “If I was the priest” oraz “Song for orphans". Pozostałe dziewięć utworów Boss przygotował ponoć w zaledwie 10 dni. Album w ogóle powstał w tempie ekspresowym - nagrano go w 5 dni, praktycznie bez dogrywek, na żywo w domowym studio Bossa w New Jersey. Dla muzyków musiał to być niezwykle emocjonujący czas pełen wspomnień oraz wzruszeń. Pokazuje to zresztą dokument "Bruce Springsteen: Letter to you", który powstał podczas sesji nagraniowych. 

 

Rockowy ogień

Muzycznie album jest na bardzo wysokim poziomie. Niczego innego nie można się było zresztą spodziewać po tak szacownym gronie, jak E Street Band. Typowo "springsteen'owe" granie słychać w praktycznie każdym utworze. Nie brakuje mocnych rockowych gitar, pełnej energii perkusji czy charakterystycznego saksofonu, na którym po śmierci Clemons'a w 2012 roku gra w zespole jego bratanek, Jake. Moją uwagę na albumie przyciągnął szczególnie utwór "Burning train" z uwagi zarówno na warstwę muzyczną, jak i tekstową. Oto pod osłoną religijnych symboli i odniesień, słuchamy opowieści o namiętnym związku, który daje podmiotowi lirycznemu uczucie nieśmiertelności. Wspomnienia romansu z wykorzystaniem biblijnych odniesień znajdziemy także w utworze "Power of prayer", który znajduje się na krążku. Wart uwagi jest również tytułowy utwór - dynamiczny, pełen klasycznie rockowego brzmienia "Letter to you". 

Przepiękne wydawnictwo

Dwa zdania warto wspomnieć także o samym wydawnictwie, ponieważ album "Letter to you", przynajmniej w wersji z szarymi krążkami, jest wydany po prostu przepięknie! Dwie płyty zapakowane są w klasyczne papierowe okładki (o tym, dlaczego warto je wymienić przeczytasz tu), a także dodatkowo w ozdobne, lekko prześwitujące koperty, na których nadrukowane są zdjęcia. Do tego elegancka książeczka z tekstami piosenek i wisienka na torcie - wspaniałe, pełne ciepła i spokoju fotografie z sesji zdjęciowej Bruce'a w Nowym Jorku. To wszystko w połączeniu z muzyką, która zapisana jest na krążkach, tworzy spójną całość i potwierdza, że mamy do czynienia z niezwykle dojrzałym artystą. 

Justyna Miniza @33RPMblog

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl