Po naprawdę kapryśnych tygodniach, w końcu nadeszło — upragnione lato! A co za tym idzie, czas zwolnienia, gdy popołudnia najchętniej spędzamy w hamaku lub na leżaku, z zimnym napojem i oczywiście — muzyką, która ma moc domykania idealnych chwil. Na upalne, letnie dni nie ma lepszego wyboru niż soul i funk — gatunki stworzone do ciepłych wieczorów. Dziś proponujemy płyty, które dają poczucie lekkości w duszy i brzmią, jak najpiękniejszy zachód słońca nad morzem. To lecimy! Od jazz-funkowych klasyków po surowy soul z lat 60.
Czytaj także: Jak przechowywać winyle latem
Herbie Hancock — „Head Hunters"
Jeśli funk ma swój kamień węgielny, to jest to właśnie ten album. „Head Hunters", u nas w japońskim tłoczeniu z 1977 roku, wyznacza moment, w którym jazz spotkał groove i właściwie już nigdy nie zrobił kroku wstecz. „Chameleon" otwiera płytę linią basu, którą rozpoznasz po dwóch sekundach, a "Watermelon Man" od razu przenosi na rajską plażę. To płyta, którą można słuchać w zapętleniu i po prostu zatopić się w leżaku (i tylko delikatnie podrygiwać nóżką, bo jednak trudno nie dać ponieść się rytmowi).
Al Green — „Full Of Fire"
Głos Ala Greena to osobny instrument. „Full Of Fire" z 1976 roku, wytłoczona przez legendarne Hi Records w Memphis, to soul w najczystszej, najgorętszej postaci. Ciepły, organiczny, intymny. Przy "Always" najlepsze, co możemy zrobić, to zamknąć oczy i uśmiechnąć się do świata.
W cenie płyty dostajemy bilet do studia, w którym powstawała połowa najważniejszych nagrań soulowych dekady.
Bohannon — „Bohannon"
Hamilton Bohannon budował groove z rzemieślniczą precyzją — takt po takcie. Efekt? Trudno ustać w miejscu. Jego album z 1975 roku (Dakar Records) to funk hipnotyczny, zapętlony, idealny na taras, gdzie nikt się nie spieszy. Za niewielkie pieniądze można mieć doskonałą muzykę, która umili odpoczynek.
Carla Thomas — „Comfort Me"
Królowa wytwórni Stax. „Comfort Me" z 1966 roku to południowy soul w wersji, której dziś artyści już raczej nie praktykują — z sekcją dętą, która gra, jakby od tego zależało życie. To nie tylko kawałek historii Memphis, ale głęboko poruszające brzmienie z zacięciem funkowym.
Irma Thomas — „In Between Tears"
Soul z Nowego Orleanu w jednej osobie. „In Between Tears" z 1973 roku to płyta, która łamie serce, ale szybko skleja je z powrotem. Głos Irmy Thomas niesie w sobie cały ciężar i całą ulgę bluesa. To pozycja dla tych, którzy szukają emocji bez kompromisów. Doskonałość!
Lonnie Liston Smith — „Live!"
Na tym etapie naszego zestawienia robi się kosmicznie. Lonnie Liston Smith to spiritual jazz-funk, czyli muzyka, która unosi taras kilka centymetrów nad ziemię. Koncertowe „Live!" z 1977 roku — wciąż zapieczętowane, czeka na pierwsze odtworzenie. 160 zł to niewielka cena za międzyplanetarną podróż bez ruszania się z domu ]:->
Aaron Neville — „Like It ’Tis"
Falset, którego nie da się pomylić z żadnym innym wokalem. „Like It ’Tis" z 1967 roku (Minit Records) to wczesny Aaron Neville, jeszcze zanim stał się legendą — i właśnie dlatego jest tak cenny. To propozycja o tyle ciekawa, że z jednej strony leniwa i spokojna, a z drugiej zachęcająca do poruszenia ciała z leżaka.
Don Covay & The Goodtimers — „Mercy!"
Surowy, świeży, jeszcze niewygładzony. „Mercy!" z 1964 roku w wersji mono to soul u samych źródeł — Don Covay, którego piosenki śpiewali później wszyscy, od Rolling Stonesów po Arethę Franklin. Uwaga: ta muzyka rozgrzewa!
Batuca Band — „Space Contact"
A teraz coś, co rozkręci imprezę. „Space Contact" z 1978 roku to szwedzki disco-funk, który brzmi jak parkiet zamknięty w winylu. To czysty taneczny dopalacz na ciepły wieczór. Lekki, przyjemny, wakacyjny...
Jesse Morrison — „The Versatility Of Jesse Morrison"
Na koniec perełka dla cierpliwych. Album z 1975 roku (Abet Records) to mniej znany soul-funk, który dziś brzmi lepiej niż niejeden hit. Ta propozycja szczególnie spodoba się tym, co lubią odkrywać nowe brzmienia.
Vinyl Tamka: cała kolekcja soulu i funku na winylu
Który winyl wybrać na początek?
Jeśli zaczynasz przygodę z gatunkiem, sięgnij po „Head Hunters" albo Ala Greena — to fundamenty, od których buduje się gust. Jeśli polujesz na emocje, weź Irmę Thomas. A jeśli chcesz, żeby taras zamienił się w parkiet, postaw na Bohannona i Batuca Band.
Przejrzyj kategorię soul i funk, a po więcej wpadnij na Chmielną 20 albo napisz do nas wiadomość!
Vinyl Tamka: od ponad 20 lat kupujemy i sprzedajemy winyle
Tekst: Alicja Cembrowska
Zdjęcie główne: Unsplash/Jamakassi









