Świat płyt winylowych to nie tylko muzyka – to również historie, moc detali i niuansów, które wpływają na wartość kolekcjonerską. Niektóre płyty osiągają zawrotne ceny nie bez powodu. Wybrałam siedem wyjątkowych albumów, które w ciągu ostatnich dni pojawiły się w Vinyl Tamka – od post-rockowych arcydzieł po spirytualny jazz i reggae z kultową "płomienną" okładką.
Vinyl Tamka: kupujemy i sprzedajemy winyle
The Cure "Wish" (2LP 1992 EU, Fiction Records)
Pierwsze europejskie wydanie – podwójny album z największymi hitami The Cure
"Wish" to The Cure w szczytowej formie – "Friday I'm In Love", "High", "Apart" – same hity, które do dziś rozbrzmiewają w radiach.
Pierwsze europejskie wydanie z 1992 roku na podwójnym winylu to dziś pozycja poszukiwana przez kolekcjonerów gotyckiego rocka i brzmień lat 90.
Robert Smith z zespołem nagrali płytę, która jest zarówno mroczna, jak i radosna – typowy Cure, ale w najbardziej przystępnej wersji.
Kolekcjonerzy cenią to wydanie za jakość tłoczenia i kompletność – podwójny winyl pozwalał zachować pełną dynamikę nagrań bez kompresji dźwięku.
The Awakening "Mirage" (1973 USA, Black Jazz)
Pierwsze wydanie amerykańskie z wytwórni Black Jazz – spiritual jazz w najczystszej postaci!
Black Jazz Records to legendarna wytwórnia, która wydawała najbardziej duchowy jazz tamtej dekady.
Założona w Oakland przez Gene'a Russella w 1971 roku, koncentrowała się na muzyce afrocentrycznej, duchowej, niekomercyjnej – jazzie, który był manifestem politycznym i artystycznym. Z czasem stała się absolutnie kultowa wśród znawców jazzu spirytualnego.
The Awakening – chicagowski kwartet – nagrał "Mirage" w 1973 roku i jest to czysta magia – saksofony, perkusja, energia, trans.
Pierwsze amerykańskie wydania z Black Jazz to prawdziwe perełki dla kolekcjonerów. Ich wysoka cena wynika również z niewielkich nakładów. Co więcej wytwórnia działała zaledwie kilka lat (1971-1976), a większość płyt trafiła tylko do lokalnych sklepów.
Kolekcjonerzy płacą za rzadkość, jakość muzyczną, ale i historyczny kontekst – to dokumenty kultury Czarnej Ameryki lat 70., która wyrażała własną tożsamość poprzez muzykę.
Czytaj także: Stara czy nowa płyta winylowa – co wybrać? Kompletny przewodnik
The Wailers "Catch A Fire" (1973 UK, Island Records)
Okładka-zapalniczka, która zmieniła historię designu płyt
"Catch A Fire" to płyta, która wyniosła reggae na światową scenę. Bob Marley, Peter Tosh i Bunny Wailer nagrali album, który brzmi ponadczasowo. "Stir It Up", "Concrete Jungle", "Slave Driver" – znajdziecie tu same klasyki. Ale równie ważna jest okładka!
Chris Blackwell z Island Records zlecił projekt artystom z Cream, którzy stworzyli coś bezprecedensowego. Okładka miała formę zapalniczki Zippo – można ją było otworzyć jak prawdziwą zapalniczkę, a wyciągając płytę oczom ukazuje się imitacja ognia. Był to marketingowy geniusz – płyta kupowana była nie tylko jako rewelacyjny materiał muzyczny, ale również jako ciekawy obiekt wizualny.
Produkcja była kosztowna i skomplikowana, więc okładkę-zapalniczkę drukowano tylko przez krótki czas przy pierwszym wydaniu.
Dziś oryginalne brytyjskie wydanie z 1973 roku z funkcjonującą zapalniczką to pozycja bardzo poszukiwana. Kolekcjonerzy płacą nie tylko za bujające melodie i kawałki Marleya, ale za kawałek historii designu płytowego – to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i innowacyjnych okładek wszech czasów.
Jeśli kochacie reggae, ta płyta musi zasilić waszą kolekcję!
Sly & The Family Stone "A Whole New Thing" (LP 1967 US, Epic)
Zanim Sly Stone nagrał "Stand!", był ten debiut z 1967 roku – świeży i psychodeliczny.
Sly Stone to postać kluczowa dla funku, soulu i muzyki popularnej w ogóle. Zanim jednak stworzył "Stand!" (1969) i "There's A Riot Goin' On" (1971) – płyty, które zmieniły muzykę na zawsze – był debiut, który trudno uznać za skromny.
"A Whole New Thing" to płyta pełna energii, zadziwiająca brzmieniem. Sly i jego wielorasowy, wielopłciowy band łamali wszystkie reguły – mieszali funk, soul, rock i psychodelię, zanim ktokolwiek wymyślił nazwy dla takich połączeń.
Amerykańskie pierwsze wydanie z Epic to rarytasik – późniejsze płyty amerykańskiego muzyka są możę bardziej znane, ale ten debiut ma w sobie coś wyjątkowego. To moment jakiejś niewinności i lekkości – to Sly w wersji optymistycznej, eksperymentującej, zanim jego muzyka stała się bardziej polityczna i mroczna. Kolekcjonerzy funku i soulu doceniają ten album jako źródło, bo przecież to tu wszystko się zaczęło.
Album może spodobać się fanom Funkadelic, Parliament i wszystkim, którzy kochają funk z duszą.
The Artwoods "Art Gallery" (1966 UK, Decca)
Brytyjska perełka, o której słyszało niewielu.
The Artwoods to brytyjska grupa R&B z połowy lat 60., która nigdy nie osiągnęła takiej sławy jak Rolling Stones czy The Yardbirds, ale nagrała coś absolutnie wyjątkowego. "Art Gallery" z 1966 roku to ich debiut – surowy, energiczny brytyjski beat z wpływami bluesa.
Jednak prawdziwa historia zaczyna się od lidera grupy – Arthura Wooda, starszego brata Ronniego Wooda (gitarzysty Rolling Stones i Faces). Rodzinna koneksja sprawia, że płyta jest poszukiwana przez kolekcjonerów Stonesów, ale to nie jedyny powód jej wysokiej ceny.
"Art Gallery" miało bardzo małe nakłady – większość egzemplarzy trafiło tylko do brytyjskich sklepów, niewiele przetrwało w dobrym stanie. A dodatkowo płyta brzmi po prostu świetnie – jest w niej autentyczność, materiał jest surowy i energiczny.
Dla kolekcjonerów to rzadkość gatunkowa: pierwszy album nieznanej grupy, małe nakłady, rodzinne powiązania z gwiazdami, doskonała muzyka. Takie egzemplarze pojawiają się na rynku raz na kilka lat.
Donald Byrd "Ethiopian Knights" (LP 1973 USA, Blue Note)
Jazzowo-funkowy koncepcyjny album o Afryce
Donald Byrd to jeden z najważniejszych trębaczy w historii jazzu, a lata 70. to okres, kiedy eksperymentował z funkiem, elektroniką i afrykańskimi rytmami. "Ethiopian Knights" z 1973 roku to koncepcyjny album inspirowany Etiopią i jej kulturą – a przy okazji jednz z pierwszych prób połączenia jazzu z muzyką afrykańską na tak dużą skalę.
Amerykańskie wydanie na Blue Note to pozycja poszukiwana przez kolekcjonerów jazz-funku. Nie tylko dlatego, że wytwórnia uważana jest za kultową, ale również z powodu transformacji, jaką przeszła w latach 70. – z hard bopu i cool jazzu lat 50. i 60. w stronę funky, elektrycznego brzmienia. "Ethiopian Knights" to doskonały przykład tego przejścia – mamy tu pociągający rytm, gitarę wah-wah ("kaczka" to efekt gitarowy, który imituje ludzki głos, wymawiający tytułowe sylaby, a przez to dynmicznie zmieniający brzmienie instrumentu), ale jednocześnie jazzowe wyrafinowanie i improwizację.
Kolekcjonerzy doceniają tę płytę za muzyczną wartość, ale i za miejsce w historii Blue Note. To moment, kiedy wytwórnia musiała dostosować się do zmieniających się czasów i zrobiła to świetnie.
Mint Tattoo "Mint Tattoo" (1969 US, DOT Records)
Psychodeliczny zespół z jedną płytą, ale za to jaką!
Mint Tattoo to grupa, która nagrała tylko jedną płytę – i zniknęła. Debiut z 1969 roku na DOT Records to psychodeliczny rock z garażowym zacięciem – organy, gitara, harmonia wokalna, wszystko brzmi jak 1967 rok w San Francisco, chociaż grupa była z Detroit.
Dlaczego to egzemplarz poszukiwany? Mint Tattoo to klasyczny "one-off" – zespół nagrał album, nie odniósł sukcesu komercyjnego, rozpadł się, ale jednak zostawił po sobie coś, co hipnotyzuje. Takie płyty są dziś poszukiwane przez kolekcjonerów psychodelii i surowego rocka, bo są autentyczne. Nie ma tu miejsca na kompromisy i dostosowywania się do rynku. To czysta, a może raczej brudna, muzyka z końca lat 60., kwintesencja tej szalonej epoki.
Amerykańskie pierwsze wydanie takiej perełki to rzadkość – nakłady były małe, płyta szybko zniknęła z rynku. Dziś egzemplarze pojawiają się sporadycznie, a kolekcjonerzy doceniają szczerość i unikalność materiału, który wydobywa się z rowków tego winyla.
Czytaj także: Dlaczego stare winyle są droższe niż nowe? Kompletny przewodnik po cenach
Tekst: Alicja Cembrowska
Zdjęcia: Yuanpei Hua/Unsplash






