Wyspa Fehmarn, Niemcy, 6 września 1970. Deszcz, błoto, festiwal „Love & Peace", który z pokojem ma niewiele wspólnego. Na scenę wchodzi spóźniony gitarzysta, a przez tłum niesie się głośne "boooo". Jimi Hendrix odpowiada, że ma to gdzieś, że go wygwizdują – pod warunkiem, że będą gwizdać w odpowiedniej tonacji. I zaczyna od „Killing Floor" Howlin' Wolfa.