Nastoletni punkowiec rozmawia z entuzjastą reggae; gość, który skakał na koncertach Pink Floyd, zbija piątkę z poszukiwaczem japońskiego jazzu; skórzana kurtka metalowca kontrastuje z kwiecistą sukienką młodej mamy poszukującej starych wydań Madonny. Mega Record & CD Fair to nie tylko największa giełda płytowa na świecie, ale przede wszystkim święto różnorodności.
Vinyl Tamka: kupujemy i sprzedajemy winyle
Czym jest Mega Record & CD Fair?
Mega Record & CD Fair w Den Bosch to dziś największa giełda płytowa na świecie, jednak jej fundamentem jest opowieść o przyjaźni, pasji i wspólnocie. Record Planet, czyli organizator wydarzenia, to twór grupki znajomych z holenderskiego miasteczka Hoorn (40 km na północ od Amsterdamu), którzy na początku lat 80. mieli wspólną obsesję – muzykę. Inspiracją do stworzenia globalnej społeczności winylowej były częste podróże do Londynu i zanurzanie się w brytyjskiej kulturze muzycznej.
Początkowo targi były dość kameralne i odbywały się w kultowych miejscach Amsterdamu. Później powstał sklep płytowy w centrum Hoorn. W latach 90. organizatorzy przenieśli się do Utrechtu – to tutaj giełda rozkwitła na największe i najbardziej wpływowe wydarzenie płytowe na świecie i stała się międzynarodowym fenomenem.

Dziś Mega Record & CD Fair zajmuje dwie ogromne hale w Den Bosch i dwa razy w roku przyciąga ponad 30.000 miłośników muzyki z całego świata – najbliższa okazja, by poczuć atmosferę tego wydarzenia już 10 kwietnia 2026 roku!
Giełda w Holandii to ponad 550 wystawców z ponad 30 krajów, 16 600 m² powierzchni i — według danych organizatorów — około 30 000 odwiedzających rocznie. Liczby brzmią abstrakcyjnie — dopiero na miejscu otrzymujemy pełen obraz tego, ile muzyki ludzkość zdołała przez dekady wyprodukować, wytłoczyć i — na szczęście — zachować.
"Wierzymy, że winyl łączy ludzi. Ponad granicami, z pokolenia na pokolenie, w różnych gatunkach” – piszą organizatorzy i nie są to jedynie PR-owe obietnice. Na holenderskiej giełdzie spotykają się dealerzy i odwiedzający z Japonii, Brazylii, Korei Południowej, USA, krajów europejskich i afrykańskich. To mieszanka historii, dźwięków i dusz.
Targom towarzyszą wystawy, prezentacje książek, występy na żywo i rozmowy z zaproszonymi gośćmi. Mega Record & CD Fair to sanktuarium dla tych, którzy wierzą, że muzyka jest czymś więcej niż dźwiękiem.
Giełda płytowa w Den Bosch odbywa się dwa razy w roku: wiosną (kwiecień) i jesienią (listopad). Najbliższa edycja rusza 10 kwietnia!
Poruszanie się po alejkach z płytami odrobinę ułatwia podział na sektory: beat, black music, metal, progressive, world. W praktyce największą przestrzeń zajmuje "general" — stoiska wielogatunkowe i różnorodne. Co więcej, wystawcy nieraz zamieniają się miejscami między edycjami, więc mapka jest tylko orientacyjna. Żeby nie przegapić niczego ważnego, trzeba przejść praktycznie wszystko. I tak, jest to prawdziwe wyzwanie.


Vinyl Tamka: zanurz się w naszej kolekcji starych wydań!
Jak przygotowujemy się na największą giełdę płytową?
Tydzień przed wyjazdem: selekcja
Z perspektywy wystawcy tak duże wydarzenie to fajna przygoda, ale przede wszystkim kilka dni wytężonej pracy. Dla nas giełda zaczyna się nie w Den Bosch, ale w Warszawie — mniej więcej tydzień wcześniej.
Kamil z Piotrem wybierają, selekcjonują i przygotowują płyty, które pojadą z nami do Holandii. Nie jest to wybór losowy i przypadkowy — każda edycja wymaga decyzji. Czy warto zabrać więcej metalu, czy funku? Polskie wydania czy muzykę klasyczną? Co może zainteresować stałych klientów, a co trafia w aktualne trendy kolekcjonerskie?
To ważne rozróżnienie, bo gust klienta w Warszawie i w Den Bosch to dwa różne światy. Na holenderskiej giełdzie bardzo często pojawiają się słuchacze, którzy szukają absolutnych unikatów, jednego konkretnego wydania, cena nie gra dla nich roli — i przyjeżdżają tu regularnie, by upolować wymarzony krążek. Kamil, na podstawie wieloletniego doświadczenia, potrafi z grubsza oszacować, co tym razem może zainteresować stałych bywalców z Tokio czy Paryża.

Wycenę robi Włodek — tata Kamila. Każdej płycie przykleja cenę w euro. Potem przychodzi czas na pakowanie: płyty układamy według gatunków do skrzynek, skrzynki do samochodu. Do tego tabliczki, stelaże, baner, wózeczek, ulotki, taśmy, trytytki, nożyczki — i oczywiście zapas przekąsek.
Potem czeka nas około 12 godzin w samochodzie. Żeby dojechać na największą giełdę płytową świata z Warszawy, musimy pokonać 1200 km.
Giełda w Den Bosch – trzy dni w płytowym raju (a może piekle?)
Holenderska giełda płytowa trwa trzy dni, ale każdy z nich rządzi się innymi prawami.
Piątek to "dzień handlarzy" – od bladego świtu przed hale zjeżdżają się samochody, a dealerzy zaczynają organizować swoje stoiska. Wejściówki na piątek kupują głównie osoby zajmujące się muzyką zawodowo, najwięksi kolekcjonerzy, właściciele sklepów płytowych, dystrybutorzy. To taki jeszcze nieoficjalny, dość roboczy dzień, gdy transakcje odbywają się przede wszystkim pomiędzy wystawcami.


Sobota i niedziela należą do gości. Codziennie rano na halę wchodzą tysiące ludzi – pasjonatów, kolekcjonerów, poszukiwaczy. Niektórzy od rana ustawiają się w kolejce, by zacząć szperanie jako jedni z pierwszych. Wiele osób ma przy sobie małe notatniki czy karteczki z wypisanymi poszukiwanymi wydaniami.
Jako wystawcy wchodzimy na halę 2-3 godziny przed otwarciem dla klientów i mamy już swoje wypracowane strategie. Kamil rusza na poszukiwaniu okazji i unikatów – holenderska giełda to dla nas okazja, by coś sprzedać, ale przede wszystkim robimy wtedy dostawę nowości do sklepu przy ul. Chmielnej 20.
Ja zajmuję się przygotowaniem stoiska: wywieszam płyty, którymi chcemy się pochwalić i które mają przyciągnąć wzrok, sprawdzam skrzynki z naszą ofertą. Przez cały dzień wymieniamy się zadaniami, choć układ jest raczej taki, że ja sprzedaję, a Kamil kupuje.
Trzy dni to mało, żeby zapoznać się z ofertą każdego stoiska – i właśnie to potrafi zarówno zachwycić, jak i przytłoczyć.


Czytaj także: Master of Puppets – 40 lat albumu, który zmienił metal. I był ostatnim z Cliffem Burtonem
Czy na giełdzie w Den Bosch można dostać każdą płytę?
Nie, ale różnorodność, której możemy doświadczyć w Holandii, przyprawia o zawrót głowy.
Każde stoisko to setki egzemplarzy – od kultowych albumów po absolutnie niszowe wydania. Wystawcy mają swoje specjalizacje: jedni koncentrują się na metalu, inni sprzedają wyłącznie płyty Kiss lub Elvisa Presleya, u kolejnych trafisz na funkowe perełki. Handlarze zza oceanu przyjeżdżają z amerykańskimi pressingami, coraz silniejsza jest też reprezentacja z Japonii i Korei. Coś dla siebie znajdzie fan każdego gatunku, jednak niewiele miejsc oferuje płyty nowe.

I jest jedno "ale": trzeba być czujnym i liczyć się z giełdowym ryzykiem. Nie każda płyta jest w dobrym stanie, a słabe światło uniemożliwia nieraz weryfikację (warto mieć przy sobie latarkę). Zdarza się, że zarysowania widać na miejscu, jednak krzywizna płyty ujawnia się dopiero na gramofonie – już w domu.
Czytaj także: Japońskie płyty winylowe – na czym polega ich fenomen?
Kilka rad, jeśli myślisz o wyjeździe na największą giełdę płytową
- Mega Record & CD Fair jest na liście "must visit" każdego kolekcjonera winyli. Jeśli planujesz tam dotrzeć – jako gość, nie jako wystawca – kilka rzeczy warto wiedzieć wcześniej:
- Wstań wcześnie. Najlepsze egzemplarze znikają w pierwszych godzinach.
- Nie wydawaj wszystkich pieniędzy pierwszego dnia — wiem, jak to brzmi, ale naprawdę warto zarezerwować budżet na niedzielę, gdy wielu wystawców zaczyna przeceniać towar.
- Zabierz coś na kółkach (walizka, mały wózeczek). Torba na ramię po dwóch godzinach diggingu staje się problemem, poza tym – lepiej mieć obie ręce wolne.

- Rób notatki i zaznaczaj na mapce stoiska, do których chcesz wrócić – każde ma swój numer.
- Zdobądź wiedzę przed wyjazdem. Na miejscu trzeba szybko oceniać: czy ta cena jest okazyjna? Czy lepiej kupić teraz, czy poczekać do niedzieli? Przy niszowych perełkach – ryzyko czekania jest duże.
- Nie wstydź się pytać, rozmawiaj z wystawcami. Wielu z nich prowadzi sklepy w całej Europie i jest prawdziwymi ekspertami. Kontakty z giełdy mogą procentować długo po jej zakończeniu.
- Baw się dobrze i pamiętaj o tym, co klientom Vinyl Tamka powtarza Piotr – nie chodzi o to, by od razu wszystko zdobyć, ale by jednak trochę pogonić króliczka :)