Nevermind: 35 lat od płyty za 65 tysięcy dolarów, która zrzuciła Michaela Jacksona z tronu

0
Nevermind: 35 lat od płyty za 65 tysięcy dolarów, która zrzuciła Michaela Jacksona z tronu

Van Nuys, Kalifornia, maj 1991. Trzech chłopaków z Aberdeen w stanie Waszyngton wchodzi do studia Sound City z budżetem 65 tysięcy dolarów i producentem, którego nazwisko nic nikomu nie mówi. Nagrywają przez niecały miesiąc – od 2 do 28 maja. Wytwórnia tłoczy 46 251 egzemplarzy. Tyle, ich zdaniem, wystarczy.

Album „Nevermind” ukazał się 24 września 1991 roku nakładem DGC Records. Cztery miesiące później, 11 stycznia 1992, zrzucił z pierwszego miejsca listy Billboardu „Dangerous” Michaela Jacksona. W szczycie sprzedawał się w tempie 300 tysięcy egzemplarzy tygodniowo, a dziś na liczniku jest już ponad 30 milionów. A najciekawsze, że człowiek, który tę płytę napisał, publicznie krytykował jej brzmienie. 

"Patrząc wstecz na produkcję 'Nevermind', dziś się jej wstydzę. Bliżej jej do płyty Mötley Crüe niż do płyty punk rockowej" – mówił Kurt Cobain w wydanej w 1993 roku biografii Nirvany autorstwa Michaela Azerrada. Chodziło o zbyt wygładzony, "radiowy" miks, daleki od surowego brzmienia, do jakiego przyzwyczaiły go wcześniejsze, mniej dopracowane nagrania zespołu. Trzydzieści pięć lat później to jednak wciąż płyta, do której nikogo nie trzeba przekonywać.

Czytaj także: Revolver: 60 lat od płyty, na której The Beatles przestali być zespołem koncertowym

Jak nagrano „Nevermind” i kim był Butch Vig?

Butch Vig był producentem z Madison w stanie Wisconsin, który prowadził małe Smart Studios i wcześniej, w kwietniu 1990, nagrał z Nirvaną pierwsze wersje utworów. Wytwórnia sugerowała nazwiska z górnej półki – Scotta Litta, Dona Dixona, Davida Briggsa. Zespół chciał Viga. I wygrał.

Na potrzeby "Nevermind" ekipa przeniosła się jednak z małego Smart Studios do dużo poważniejszego Sound City w Van Nuys w Kalifornii – studia, w którym Fleetwood Mac nagrali „Rumours". Konsola Neve, duża sala, perkusja, która brzmi jak perkusja. Vig ustawił Dave'a Grohla w tej sali i kazał mu bić tak, jakby chciał ją rozwalić... Efekt słychać w pierwszych sekundach „Smells Like Teen Spirit" – singla, który ukazał się 10 września 1991, dwa tygodnie przed albumem, i doszedł do szóstego miejsca amerykańskiej listy.

Nie wszystko szło jednak gładko. Podczas nagrywania „Lithium" zespół nie mógł złapać właściwego tempa – kolejne podejścia się rwały, aż Cobain, kompletnie sfrustrowany, bez uprzedzenia zaczął grać zupełnie inny, hałaśliwy jam, którym zwykle kończyli koncerty. Vig, zamiast przerywać, po prostu zostawił włączoną taśmę. Sesja skończyła się, gdy Cobain roztrzaskał gitarę – i nie było pod ręką drugiej leworęcznej, żeby kontynuować. Nagranie trafiło później na płytę jako ukryty utwór „Endless, Nameless".

Mastering zrobił Howie Weinberg 2 sierpnia 1991 w Hollywood. I tu ciekawostka dla kolekcjonerów: „Endless, Nameless" przez pomyłkę nie trafiło na pierwsze tłoczenia CD – a Cobain podobno osobiście zadzwonił do wytwórni, żądając, żeby dograno je na drugim nakładzie. Na winylu sprawa wygląda inaczej, ale o tym za chwilę.

Dlaczego okładka „Nevermind” jest tak ważna?

Okładka płyty "Nevermind" to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć w historii muzyki. Przede wszystkim z powodu kontrowersji, chociaż pierwotny pomysł Cobaina był dużo bardziej ekscentryczny – chciał zdjęcia porodu w wodzie. Wytwórnia Geffen uznała to za zbyt drastyczne, więc dyrektor artystyczny Robert Fisher poszukał alternatywy, którą okazało się nagie dziecko unoszące się pod wodą. 

Do zdjęć wynajęto Kirka Weddle'a, fotografa specjalizującego się w fotografii podwodnej, a on zaprosił na sesję czteromiesięcznego syna znajomego, Spencera Eldena. Zdjęcia zrobiono w ciągu kilku minut na basenie Rose Bowl Aquatics Center w Pasadenie, a rodzicom zapłacono za to 200 dolarów.

Dolar na haczyku – pomysł Cobaina, żeby dodać coś, co czyniło zdjęcie bardziej sugestywnym – dodano cyfrowo dopiero na etapie postprodukcji. Efekt: niewinność płynąca w stronę pieniędzy. Gorzki żart, który stał się mocną metaforą i ikoną popkultury.

Historia miała jednak swój dalszy ciąg. W 2021 roku, w 30. rocznicę wydania płyty, dorosły już Spencer Elden pozwał zespół, zarzucając wykorzystanie wizerunku dziecka bez zgody rodziców i bez wynagrodzenia. Sąd oddalił pozew.

Vinyl Tamka: winyle Nirvany w katalogu

Ile kosztuje „Nevermind” na winylu i jak odróżnić wydania?

Nowa reedycja „Nevermind” LP to koszt około 100-180 zł (cena płyty na przestrzeni roku dość mocno się waha). Do kompletu: „MTV Unplugged In New York”.

Wydania z epoki to już znacznie większy wydatek, tym bardziej że mówimy o czasach, gdy winyle były mocno wypierane przez CD. „Nevermind” w niemieckim tłoczeniu DGC z 1991 roku to koszt około 700 zł. „Incesticide” (1992, EU, Geffen) — 660 zł, a „MTV Unplugged” w amerykańskim pierwszym wydaniu DGC z 1994 roku — 1400 zł. 

Jak odróżnić wydania? Zacznij od etykiety. Oryginał z 1991 roku ma logo DGC z tamtego okresu i numer katalogowy wybity w dead wax, zgodny z krajem tłoczenia. Sprawdź też, czy po „Something in the Way” jest długa cisza i „Endless, Nameless” — obecność ukrytego utworu różni się między wydaniami. Reedycje z ostatnich lat są zwykle cięższe i mają nowy kod kreskowy. 

Czy „Nevermind” brzmi lepiej z winyla?

Brzmi jak w 1991 roku i na tym głównie polega sens tej różnicy. Vig nagrywał na taśmę, z żywą perkusją w dużej sali. Winyl oddaje tę salę: pogłos za bębnami Grohla, przester basu Novoselica, oddech Cobaina przed refrenem. Płyta była ostro skompresowana już w masteringu Weinberga, więc nie oczekuj audiofilskiej dynamiki. Oczekuj dźwięku, który przygniata do ściany.

I jeszcze jedno. „Nevermind” to 42 minuty. Strona A kończy się na „Polly”, strona B zaczyna od „Territorial Pissings”. Ta przerwa – wstanie, obrócenie płyty i włączenie jej ponownie – jest częścią doświadczenia. Cobain układał tę kolejność z myślą o dwóch stronach, nie o playliście.

Wróćmy do Sound City. 65 tysięcy dolarów, 27 dni, 46 tysięcy egzemplarzy pierwszego nakładu. Nikt w tym studiu nie pomyślał nawet, że nagrywa płytę, która za cztery miesiące symbolicznie zamknie erę glam metalu (Mötley Crüe, Poison, Guns N' Roses, Bon Jovi) i lakierowanych fryzur. To moment, w którym „Nevermind" dosłownie zepchnął z pierwszego miejsca Michaela Jacksona i brutalnie zmienił gusta słuchaczy w stronę grunge'u.

Chcesz mieć „Nevermind” na winylu? Zajrzyj do kategorii Nirvana

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl