Są rzeczy, na które warto czekać nawet i pół wieku. Pink Floyd właśnie kolejny raz udowodnili, że klasyka nie potrzebuje pośpiechu – zespół opublikował oficjalny teledysk do kultowego utworu "Wish You Were Here" w 50. rocznicę wydania płyty o tym samym tytule. Klip, który trafił do sieci w połowie grudnia 2025 roku, powstał z archiwaliów zespołu i animowanych scen, przypominając, że niektóre historie nigdy nie tracą mocy.
Vinyl Tamka: Kupujemy i sprzedajemy winyle
Pink Floyd prezentuje archiwalne zdjęcia w nowym teledysku "Wish You Were Here"
Teledysk do "Wish You Were Here" to nie typowy klip promujący nowe wydawnictwo – to raczej wizualna podróż przez pamięć jednego z najbardziej kultowych zespołów w historii muzyki. Za kamerą stanął Justin Daashuur Hopkins, znany z realizowania projektów m.in. z Coldplay, Ritą Orą czy Portugal. The Man. Za produkcję odpowiadał Dilly Gent, a za montaż Mark Harrison przy wsparciu Ru Storey.
Fundamentem materiału są unikatowe i nigdy wcześniej niepublikowane archiwalne fotografie z połowy lat 70., przeplatane animowanymi scenami. To pierwszy oficjalny teledysk do tytułowego utworu z płyty, która w 1975 roku trafiła na pierwsze miejsca list przebojów w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.
Reakcje fanów w sieci nie pozostawiają wątpliwości: "Dowód na to, że NIGDY nie jest za późno na zrobienie teledysku do klasycznej piosenki", "Warto było czekać 50 lat", "50 lat później i to wciąż najlepszy utwór, jaki kiedykolwiek powstał" – takich komentarzy pod materiałem opublikowanym przez zespół jest coraz więcej...
Dlaczego dopiero teraz? Pink Floyd nigdy nie śpieszył się z decyzjami i nie planował brać udziału w wyścigu. Zespół preferował przemyślane gesty zamiast szybkich, marketingowych posunięć. Płyta "Wish You Were Here" jest tego doskonałym przykładem – gdy we wrześniu na platformach streamingowych ikoniczne okładki płyt Pink Floyd zastąpiły czarne plansze z białymi napisami, szybko okazało się, że rozwiązania zagadki należy szukać w dacie.
12 września 2025 roku to dokładnie 50. rocznica wydania albumu "Wish You Were Here" (1975). Absolutnie legendarna płyta miała wyjątkową strategię marketingową: oryginalnie była sprzedawana w czarnej, nieprzeźroczystej folii z małą naklejką z tytułem. Kupujący mogli zobaczyć prawdziwą okładkę dopiero po zakupie.
Reedycję "Wish You Were Here 50" fani mogą kupić od 12 grudnia 2025 roku – teledysk, który trafił do sieci jest integralną częścią promocji jubileuszowego wydania.
Płyta "Wish You Were Here" – gdy nieobecność staje się namacalna
Jeśli miałabym wybrać jedną płytę Pink Floyd, która najdoskonalej balansuje między muzycznym geniuszem a emocjonalną szczerością, byłoby to właśnie "Wish You Were Here". Wydany we wrześniu 1975 roku – zaledwie dwa lata po legendarnym "The Dark Side of the Moon" – krążek powstał w najbardziej skomplikowanym momencie dla zespołu.
Płytę nagrywano w londyńskich Abbey Road Studios od stycznia do lipca 1975 roku. Pink Floyd byli wówczas u szczytu sławy, a ciężar sukcesu "The Dark Side of the Moon" (czwartego najlepiej sprzedającego się albumu w historii muzyki) wpływał na każdą decyzję twórczą. David Gilmour wspominał później, że zespół czuł się "kreatywnie uwięziony" – mieli wszystko, czego chcieli, ale właśnie dlatego musieli na nowo zdefiniować, czego tak naprawdę potrzebują.
Album opowiada o nieobecności, alienacji i rozczarowaniu przemysłem muzycznym, ale przede wszystkim jest hołdem dla Syda Barretta – założyciela Pink Floyd, który w 1968 roku musiał odejść z zespołu z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym. Dziewięcioczęściowa suita "Shine On You Crazy Diamond" (zajmująca ponad 26 minut z 44-minutowej płyty) to bezpośrednie poświęcenie "szalonemu diamentowi", jak Barrett był nazywany.
Czytaj także: Historia legendarnego koncertu Pink Floyd w Pompejach
Shine On You Crazy Diamond – hołd dla przyjaciela
Początek lata. 1975 rok. Pink Floyd pracują nad finalnym miksem "Shine On You Crazy Diamond" w Abbey Road. Nagle do studia wchodzi grubszy mężczyzna, ma ogoloną głowę i brwi, w rękach trzyma plastikową torbę. Początkowo nikt go nie rozpoznał. Członkowie zespołu myśleli, że to przypadkowy pracownik wytwórni.
Dopiero po kilku minutach dotarło do nich, że to Syd Barrett – człowiek, o którym właśnie nagrywali piosenkę. Zmiana fizyczna była tak drastyczna, że nawet po latach wspólnej pracy z zespołem nie został od razu rozpoznany. Richard Wright wspominał: "Przyszedłem i usiadłem obok Rogera. Po 10 minutach zapytał mnie: 'Wiesz, kto to jest?' Powiedziałem: 'Nie mam pojęcia. Myślałem, że to twój znajomy.' I nagle zdałem sobie sprawę, że to Syd".
Roger Waters podobno rozpłakał się na widok dawnego przyjaciela. Storm Thorgerson, grafik odpowiedzialny za okładkę płyty, obecny w studiu, stwierdził: "Dwie lub trzy osoby płakały. Posiedział trochę i pogadał, ale tak naprawdę go tam nie było".
Barrett słuchał "Shine On You Crazy Diamond" – utworu napisanego o nim – ale nie zdawał sobie sprawy, że jest jego bohaterem. Waters zapytał go, co sądzi o piosence. Barrett odpowiedział, że nie podoba mu się i wyszedł.
Tego samego dnia – 5 czerwca 1975 – David Gilmour przygotowywał przyjęcie weselne w Abbey Road z okazji swojego zbliżającego się ślubu z Ginger Hasenbein (ślub odbył się oficjalnie 7 lipca). Według niektórych relacji Barrett pojawił się na przyjęciu, choć sam Gilmour nie pamięta jego obecności. To była prawdopodobnie ostatnia okazja, gdy większość członków zespołu widziała Syda – Roger Waters wspominał, że kilka lat później minął się z nim przypadkowo w londyńskim domu towarowym Harrods, ale nie rozmawiali.
Diament w czerni – jak "Wish You Were Here" stał się ikoną
Dla płyty "Wish You Were Here" zaplanowano w 1975 roku niezwykłą strategię wydawniczą – oryginalne egzemplarze sprzedawano w czarnej, nieprzezroczystej folii z niewielką naklejką przedstawiającą dwie mechaniczne ręce w uścisku. Kupujący mogli zobaczyć prawdziwą okładkę dopiero po zakupie albumu.
Pomysł był dziełem Storma Thorgersona z grupy artystycznej Hipgnosis, odpowiedzialnej za większość ikonicznych okładek Pink Floyd. Użycie czarne folii nie było zabiegiem przypadkowym – idealnie wpisywała się w główne tematy płyty, czyli nieobecność, brak autentyczności i alienację w świecie show-biznesu.
Zdjęcie z właściwej okładki, przedstawiające dwóch biznesmenów ściskających sobie dłonie (jeden z nich płonie), została wykonana na pustyni Yuma w Kalifornii przez Aubrey'a "Po" Powella. Scena miała symbolizować "sprzedawcę duszy" – pustego człowieka bez nadgarstków i kostek, reprezentującego nieobecność w świecie komercji. Na tylnej okładce znalazł się beztwarzowy "sprzedawca Floyd" na pustyni, a na wewnętrznej stronie zasłona zakrywa nagą kobietę w zagajniku Norfolk – wszystko to pogłębiało motyw nieobecności.
EMI początkowo było sceptycznie nastawione do czarnej folii, ale Columbia Records (amerykańska wytwórnia zespołu) wręcz domagała się zmiany. Floydzi pozostali nieugięci – projekt preorderu przyjęli spontaniczną owacją.
W 2025 roku – dokładnie w 50. rocznicę wydania płyty – zespół powtórzył ten zabieg na platformach streamingowych. Od 9 września 2025 zamiast kultowych okładek użytkownicy Spotify, Apple Music i YouTube Music widzieli czarne tła z białymi opisami. To był celowy ruch marketingowy nawiązujący do oryginalnej czarnej folii z lat 70.
Pink Floyd na winylu – dlaczego warto mieć "Wish You Were Here" w kolekcji?
"Wish You Were Here" to jedna z najbardziej poszukiwanych płyt Pink Floyd na rynku winylowym. Oryginalne brytyjskie pierwsze wydania z 1975 roku (szczególnie warianty matrycowe A1/B3) osiągają na aukcjach zawrotne ceny – kolekcjonerzy cenią je za pełniejsze brzmienie basu, większą przestrzeń dźwiękową i wokale o idealnym tonalnym balansie.
Sprawdź naszą ofertę winyli Pink Floyd w Vinyl Tamka
W Vinyl Tamka regularnie uzupełniamy kolekcję płyt Pink Floyd – zarówno o klasyczne wydania z lat 70., jak i współczesne reedycje. Szukasz "Wish You Were Here" lub innych albumów zespołu na winylu? Napisz do nas lub odwiedź sklep przy ul. Chmielnej 20 w Warszawie.
Nowy teledysk Pink Floyd do "Wish You Were Here" to nie tylko marketingowy ruch promujący jubileuszowe wydanie płyty – to wizualna esencja tego, czym zespół zawsze był: mistrzami w budowaniu napięcia poprzez sugestywne niedopowiedzenia. Floydzi rezygnują z agresywnej promocji, dając fanom przestrzeń do własnych interpretacji.
Album "Wish You Were Here" pozostaje jednym z najważniejszych w historii rocka. To płyta o tęsknocie, stracie i pustce, jako konsekwencji sukcesu – tematy tak uniwersalne, że pół wieku później brzmią równie aktualnie. Choć Syd Barrett zmarł w 2006 roku, jego duch wciąż ujawnia się w dźwiękach tego albumu. Niczym diament, który nigdy nie zgasł.
Czytaj także: Pink Floyd - od pierwszych dźwięków do legendy
Tekst: Alicja Cembrowska
Zdjęcie: Zrzut z ekranu/YouTube
