Piosenka napisana w chmurach. Historia "Left Alone" Mala Waldrona

0
Piosenka napisana w chmurach. Historia "Left Alone" Mala Waldrona

Był może 1958 lub wczesny 1959 rok. W samolocie z Nowego Jorku do San Francisco Billie Holiday zaczęła pisać o swoim życiu. Obok niej siedział pianista, Mal Waldron. Podróż była długa – samoloty nie były jeszcze tak szybkie, jak współcześnie. Co można robić w podróży? Na przykład napisać piosenkę.

 

Holiday miała słowa. Waldron – melodię. Gdy samolot wylądował – piosenka była gotowa.

"Left Alone". Pozostawiona sobie. Sama. Zostawiona w spokoju.

Jest końcówka lat 50. Billie Holiday ma niewiele czasu – choć jeszcze o tym nie wie.

A może wiedziała? Może tam wysoko, gdzieś nad Stanami Zjednoczonymi, wysoko nad ziemią nie bez powodu właśnie takie, a nie inne słowa, przyszły jej do głowy...

 

 

 Vinyl Tamka: kupujemy i sprzedajemy winyle

 

"To był piękny przypadek"

Mal Waldron nie planował zostać akompaniatorem Billie Holiday. "Jej pianista po prostu był wykończony, nie mógł już funkcjonować... więc to był przypadek, ale dla mnie – piękny przypadek" – mówił.

Od kwietnia 1957 roku do lipca 1959 roku Waldron regularnie występował z Lady Day. Grał z nią w klubach, na koncertach, w telewizji – włączając w to legendarną transmisję "The Sound of Jazz" z 1957 roku. Poeta Frank O'Hara, wstrząśnięty wiadomością o śmierci Holiday, napisał później: "Opierałem się o drzwi toalety w Five Spot, podczas gdy ona szeptała piosenkę do Mala Waldrona i widowni. I przestałem oddychać".

Relacja Holiday i Waldrona przerodziła się w coś więcej niż tylko współpracę muzyczna. Była taka ciepła, że z czasem zaczął uważać ją za rodzinę. Billie została chrzestną pierwszej córki muzyka. On mówił: "Czułem, że jest jak moja siostra".

"Left Alone" miała być autobiograficznym utworem – Holiday chciała napisać o swoim życiu, o samotności, o opuszczeniu, o tym, przez co przeszła. Waldron nie tylko usłyszał, ale i poczuł jej słowa. Skomponował do nich melancholijną, pełną nadziei melodię. Tytuł mówił wszystko: pozostawiona, porzucona, opuszczona.

Jest trochę przewrotnością, a może nawet ironią losu, że Billie Holiday nigdy nie nagrała tej piosenki. Planowała to zrobić. Wciąż o tym myślała. Był jeden problem. "Zawsze zapominała cholernych nut" – wspominał Waldron.

A potem zabrakło czasu.

 

Lipiec 1959

17 lipca 1959 roku Billie Holiday zmarła w Metropolitan Hospital w Nowym Jorku. Miała 44 lata. Jej ciało było wyniszczone przez lata uzależnień i nienajłatwiejszego życia.

Mal Waldron był zdruzgotany. Lady Day odeszła, a on został z piosenką, której jej potężny głos już nigdy nie zaśpiewa. Z melodią, opuszczoną przez najbardziej charyzmatyczną wokalistkę swojego pokolenia. Z cholernymi nutami, których Holiday nieustannie zapominała.

Kilka miesięcy później Waldron wszedł do studia, żeby pożegnać się z kimś, kogo stracił. W najlepszy znany sobie sposób – za pomocą muzyki.

Nagranie "Left Alone"

Album "Left Alone" nagrany pod koniec 1959 roku dla wytwórni Bethlehem Records to jeden z najbardziej wzruszających hołdów w historii jazzu. Waldron zagrał w swoim trio z basistą Julianem Euellem i perkusistą Alem Dreareem. Do tytułowego utworu zaprosił saksofonistę altowego Jackie'ego McLeana – dźwięk jego saksofonu był ochrypły, pełen emocji, trochę jakby próbował odtworzyć załamania w głosie samej Holiday.

"Left Alone" na tym albumie brzmi jak rozmowa z duchem. McLean gra tak, jakby snuł opowieść, ale bez słów. Waldron akompaniuje jak zawsze – kładąc "dywan" pod krokami solisty, jak sam to określał. Jednak tym razem był to dywan żałobny, tkany ze smutku.

Na końcu albumu Waldron rozmawia z wibrafonistą Teddym Charlesem o Holiday. Rozmowa została zarejestrowana nieco później niż reszta materiału, ale trafiła na płytę jako epilog – głos Waldrona opowiada o kobiecie, która była dla niego jak siostra, o piosence napisanej w chmurach, o tym, co nagle zniknęło.

Na płytę trafiły też inne utwory kojarzące się z Holiday – poruszające wykonanie "You Don't Know What Love Is" (piosenki silnie z nią związanej), które kończy się głębokim pogodzeniem z losem. Są też kawałki, które Waldron grał przez lata towarzyszenia Lady Day: "Cat Walk" z wolnym, kołyszącym się tempem, czy intensywny "Minor Pulsation" z jego charakterystycznymi, dysonansowymi akordami.

Najbardziej znana piosenka Mala Waldrona

"Left Alone" stało się flagowym utworem Mala Waldrona. Grał go przez resztę życia, nagrywał wielokrotnie – z różnymi muzykami, w różnych konfiguracjach i różnych krajach. W 1961 roku akompaniował Abbey Lincoln, gdy ta zaśpiewała "Left Alone" z tekstem Holiday. W 1986 roku nagrał "Left Alone '86" ponownie z Jackie'm McLeanem. W 2002 roku, rok przed swoją śmiercią, nagrał "Left Alone Revisited" z Archiem Sheppem – to był prawdopodobnie jego ostatni hołd dla Lady Day.

Przez ponad cztery dekady "Left Alone" było czymś więcej niż piosenką. To przypomnienie o kobiecie, która chciała opowiedzieć swoją historię, ale nie zdążyła. Ale i dowód na niezwykłą moc muzyki, która jest formą pamięci i sposobem na trzymanie blisko tych, co odeszli.

    The Mal Waldron Trio, Left Alone /dedication to Billie Holiday, LP 1971 Japan, Polydor, płyta winylowa

Mal Waldron, Left Alone w japońskim wydaniu z 1971 roku czeka w Vinyl Tamka. To nie tylko płyta – to jeden z najbardziej poruszających listów pożegnalnych w dziejach muzyki. Historia miłości, straty i pamięci, zapisana w dźwiękach fortepianu.

 

Album "Left Alone" zyskał ogromną popularność szczególnie w Japonii, gdzie stał się jednym z najbardziej cenionych nagrań jazzowych. Waldron był tam wielką gwiazdą (przez lata cieszył się tytułem najlepiej sprzedającego się artysty jazzowego w Japonii), wracał do Kraju Kwitnącej Wiśni dziesiątki razy i nagrywał z wieloma miejscowymi muzykami. "Myślą, że jestem tu dla koncertów" – mówił – "A tak naprawdę jestem tu dla świątyń".

Był "naturalnym mistykiem", jak określiła go wokalistka Jeanne Lee. Czuł, jakby był tam wcześniej, może w poprzednim wcieleniu.

Załamanie nerwowe

W 1963 roku, cztery lata po śmierci Holiday, Waldron uległ nerwowemu załamaniu spowodowanemu przedawkowaniem heroiny. Nie mógł grać. Nie pamiętał swojej muzyki. Musiał powoli odbudowywać swoje umiejętności, uczyć się na nowo własnego stylu z płyt i nagrań.

W 1965 roku Waldron przeniósł się do Europy – najpierw do Paryża, później do Monachium, na koniec do Brukseli. "W Ameryce, jeśli byłeś czarny i byłeś muzykiem w tamtych czasach, to były dwa punkty przeciwko tobie" – mówił. "W Europie, jeśli byłeś czarny i byłeś muzykiem, to były dwa punkty na twoją korzyść. Więc zdecydowałem się na to drugie."

Żył i grał w Europie przez resztę życia. Współpracował z wielkimi – z Erikiem Dolphy'm, Bookerem Littlem, Stevem Lacym, Abbey Lincoln, Maxem Roachem. Nagrał ponad 400 kompozycji, ale to "Left Alone" zawsze pozostawało jego najbardziej osobistym utworem.

Mal Waldron zmarł 2 grudnia 2002 roku w Brukseli. Miał 77 lat.

Vinyl Tamka: poznaj naszą kolekcję najlepszych płyt jazzowych na winylu

 

Muzyczny list pożegnalny

"Left Alone" to dziwny utwór. Jest zarazem smutny i piękny, melancholijny i pełen nadziei. Melodia Waldrona – choć towarzyszyła słowom o samotności i opuszczeniu – nie jest beznadziejnie pesymistyczna. Jest w niej światło.

Może dlatego, że nie została napisana jako lament, ale jako opowieść. To nie do końca utwór o śmierci – raczej o tym, jak utrzymać przy życiu pamięć o kimś, kto dużo dla nas znaczył.

Billie Holiday nigdy nie nagrała "Left Alone". W pewnym sensie jednak ta piosenka jest bardziej jej niż jakiejkolwiek inna, którą faktycznie zaśpiewała. To historia opowiedziana jej słowami, zaśpiewana przez kogoś, kto ją znał, kochał i nigdy nie zapomniał.

Trudno chyba wyobrazić sobie większy hołd...

 

Czytaj także: Dlaczego japońskie wydania winyli są tak poszukiwane przez kolekcjonerów?

 

Tekst: Alicja Cembrowska

Zdjęcie: Zrzut z ekranu/YouTube/msk third

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl